Close
Jestem w związku. Myślę o innych

Jestem w związku. Myślę o innych

A co Twoi znajomi myślą na ten temat? Udostępnij u siebie
Share on Facebook
Facebook
0Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email

Część z Was być może zna już serię „Nikt nie wie, że…” na instagramie. Raz na jakiś czas zostawiam Wam na instastory okienko do wpisania Waszych sekretów. Publikuję je wraz z komentarzem.

Poruszacie wiele tematów i każdy jeden jest wnoszony przez kilka osób. Często wydaje nam się, że jakaś nasza trudność albo właśnie sekret dotyczy tylko nas, a okazuje się, że ludzi, którzy mają podobnie jest całe mnóstwo.

Jednym z takich popularnych tematów jest ten, w którym zwierzacie się, że aktualnie jesteście w związku, ale zastanawiacie się, jak by to było być z kimś innym. Najczęściej dotyczy to sytuacji, kiedy jesteście w swojej pierwszej i jedynej relacji. Piszecie „Mam męża od 12 lat, mamy dzieci, kocham go, ale to mój pierwszy i jedyny partner seksualny, a ja coraz częściej zastanawiam się, jak by to było z innymi.” Albo „Do tej pory byłem w związkach wyłącznie z kobietami, zdarza mi się myśleć, że chciałbym spróbować seksu z mężczyzną, choć nie chciałbym być w takim związku.”

Jesteś normalna. Jesteś normalny

Na początek powiem to, co mówię najczęściej w przypadku takich Waszych pytań. Taka sytuacja nie jest niczym nadzwyczajnym. Jeśli zdarzyło Wam się albo zdarza mieć takie myśli, to musicie wiedzieć, że wszystko z Wami w porządku. Bardzo często słyszę, że ktoś przynajmniej raz w trakcie trwania całego związku miał taką myśl.

Przynajmniej raz. Ale ponieważ temat jest trudny i dla wielu osób dotyka kwestii niemalże zdrady, to zakładam przy okazji, że to „przynajmniej raz” może być nieco zaniżone. I być może oznacza bardziej „co najmniej kilka razy”.

Z tym, że nie ma znaczenia „ile razy”. To, co ma znaczenie to sam fakt pojawiania się takich myśli. I z jednej strony zgryzota, czy to normalne, zdrowe, w porządku. A z drugiej – i co teraz? „Czy w takim razie powinnam/ powinienem być z kimś innym?”

Kogo tak naprawdę kochasz?

Zresztą takie zastanawianie się, jakby to było z kimś innym, kiedy jesteśmy w związku, który daje nam satysfakcję to jedno. Drugie, to kiedy jesteśmy w relacji pomimo że nie czujemy się ani zakochani, ani jakoś szczególnie przywiązani.

I nawet nie chodzi mi o sytuację, w której to sprawia, że cierpimy i jesteśmy w tej relacji jakoś wbrew sobie. Bardziej myślę o jakimś rozsądku czy po prostu przekonaniu, że związek przecież wiele rzeczy ułatwia.

Jako społeczeństwa wyewoluowaliśmy z idei małżeństw z rozsądku ku związkom z miłości. Ale warto wiedzieć, że związki z miłości to wciąż w jakieś mierze mit. W takim sensie, że przecież ludzie łączą się w pary nie tylko dlatego, że się w sobie zakochali. Nie oznacza to oczywiście, że wiążą się z kimś, z kim nie chcą mieć nic do czynienia! Bardziej mam na myśli taką sytuację, kiedy decydujemy się na związek, bo chcemy, bo kogoś lubimy, bo to wiele ułatwia, ale w tym wszystkim nie ma filmowych fajerwerków.

Kiedyś czytałam wyniki niedużej ankiety, która pokazywała, że 1 na 5 osób kocha się w kimś innym niż aktualna partnerka/ aktualny partner. W ogóle mnie to nie dziwi. Jeśli tego doświadczyliście, to wszystko z Wami okej. A jeśli nie doświadczyliście, to bardzo możliwe, że jeszcze doświadczycie.

Zauroczenie, zakochanie, miłość

Zauroczenie się kimś innym w trakcie trwania związku nie jest niczym dziwnym. To tylko mówi o tym, że macie emocje i uczucia. Zauroczenie czy zakochanie to nie jest automatycznie wybór czy decyzja. To nie jest przekreślenie dotychczasowego życia i chęć zaczęcia czegoś nowego.

Często jest to po prostu wyraz jakichś tęsknot, pragnień, potrzeb. Jakieś zastanowienie się nad tym kim jestem, kim są inni. Ja wiem, że to może się mieścić w czyimś rozumieniu zdrady. Każdy ma oczywiście prawo mieć taką jej definicję.

Ale warto też wiedzieć, że emocjom, uczuciom nie da się tak po prostu powiedzieć „Zniknijcie!” Oczywiście można spróbować! Jednak zakładam, że w większości przypadków niczego to nie zmieni. Dlaczego? Najprościej mówiąc dlatego, że emocjami i uczuciami nie steruje się siłą woli.

Skuteczniejsze i zdrowsze od tłumienia jest zauważanie ich i próba rozumienia.

O czym tak naprawdę myślisz myśląc o innych?

Fantazjowanie o innych może być dokładnie tym i niczym innym – fantazjowaniem o innych. Jesteśmy ludźmi, mamy uczucia, co jakiś czas możemy czuć zainteresowanie kimś innym. Nie ma w tym niczego zdrożnego. Nie musi to też z automatu oznaczać, że oto pora zakończyć związek i wchodzić w nowy. W nowym najpewniej takie fantazje też pojawią się prędzej czy później. Warto zaakceptować takie myśli i najczęściej wystarczy je przeczekać. Bez karania się za nie czy obwiniania, że robię coś nie tak.

Jeśli dodatkowo jesteś w związku ze swoją pierwszą partnerką romantyczną i seksualną/ swoim pierwszym partnerem romantycznym i seksualnym, to naturalne, że będziesz się zastanawiać, jak to jest z innymi. I to nawet jeśli swoją relację oceniasz jako zadowalającą. Dlaczego? Bo to ciekawe. Po prostu. To ciekawe, jak to jest z innymi. Każdy związek jest jakoś inny. Ludzie mają różnie osobowości, które w różny sposób na siebie oddziałują. W seksie z jedną osobą będziemy wycofanymi, grzecznymi osobami, z kimś innym odezwie się w nas energia seksualna, od której drżeć będzie Ziemia.

Zresztą według niektórych nikt z nas nie jest stworzony do monogamii. Ale ocenę tej idei pozostawię już Wam indywidualnie.

Natomiast jest też tak, że wyobrażanie sobie, jakby to było z innymi nie musi oznaczać, że rzeczywiście chcemy sprawdzić, jaki byłby wtedy nasz związek. To wcale nie musi mieć takiego dokładnego przełożenia. Z czym w takim razie mogą być związane takie myśli?

—> Lęk przez zaangażowaniem

Być może jesteś w takim momencie Waszego związku, w którym doświadczasz lęku przed zaangażowaniem. Taki lęk rzadko kiedy przebiega w świadomy sposób na zasadzie, że budzisz się i myślisz sobie „o kurczę, boję się zaangażować”.

O wiele częściej w jakiś sposób zaczynasz torpedować własną relację. Zaczynają Cię wkurzać zachowania partnera/ partnerki. To, co do tej pory było w porządku, nagle okazuje się nie do zniesienia, nie do wytrzymania. Możesz mieć poczucie, że właściwie to partner/ partnerka nie obdarza Cię takim zainteresowaniem, jakiego potrzebujesz. Ale zamiast zastanowić się nad tym, czego potrzebujesz, wolisz fantazjować o tym, że ktoś inny da Ci dokładnie tego, czego potrzebujesz.

Ale ktoś inny najprawdopodobniej da Ci tyle samo. Albo da Ci tyle, o ile będziesz umieć poprosić. Oczywiście mówię o zdrowych relacjach, w których osoby są wobec siebie na równych pozycjach.

—> Obawa przed utratą czegoś ważnego

Wybór jednej opcji zawsze wiąże się z utratą innej opcji. Wiedzą o tym szczególnie np. trzylatki, które wybierając wpadają w ogromny nieukojony płacz, że w związku z tym, że wybrały banana, nie dostaną już jabłka.

Jeśli zamawiając w restauracji automatycznie zaczynasz żałować, że nie zamówiłaś/ nie zamówiłeś tego samego, co znajoma/ znajomy, z którym jesteś może to być oznaka, że masz gdzieś w sobie taki etap z początków swojego dzieciństwa.

Nie musi to oznaczać niczego złego. Czasem tak zwyczajnie jest i nie ma co się nad tym jakoś szczególnie zastanawiać. Ale czasem ta obawa, że wybór jednej opcji zamyka drogę do drugiej – a przecież to jednak ta druga jest na pewno właściwsza – może rzeczywiście wiele komplikować.

Jeśli odnajdujesz się w takim wzorcu, to znowu – przede wszystkim nie obwiniaj się za niego. Wybór zawsze wiąże się ze stratą i być może nikt nigdy nie nauczył Cię jej przeżywać. Nie pokazał, że przeżywanie straty nie musi zabijać. Może boleć. Autentycznie boleć. Ale nie zabija.

Więc jeśli coś w Tobie krzyczy za tą niedostępną już opcją i wyrywa się do niej z przekonaniem, że na pewno to ta właściwa i najlepsza… Zatrzymaj się. Zastanów się, co jest takiego przerażającego w stracie. Skąd przekonanie, że każdy inny wybór jest lepszy? Co mówi o Tobie fakt dokonania złego wyboru?

—> Seks

Jeśli jesteś w związku, w którym jest seks, to czy jest to seks, który Cię zadowala? Być może nie osiągasz orgazmów albo je udajesz. Nie wiesz, co z tym zrobić, a wszędzie wokół czytasz o tym, jakie to wspaniałe uczucie szczytować.

Jeśli chcesz mieć orgazm, to przede wszystkim warto zastanowić się, z czego bierze się jego brak. Czy znasz swoje ciało? Wiesz, jak reaguje na różne bodźce? Masturbujesz się i osiągasz orgazm podczas masturbacji? Czy z technik, które pozwalają Ci wtedy szczytować korzystasz również w trakcie seksu z partnerem/ partnerką? Czy jest to kłopot, z którym możecie sobie poradzić sami, czy może potrzebujecie specjalistycznej porady?

Czasem może się wydawać, że na nasze trudności związane z seksualnością odpowiedzą jest jakaś osoba. Ktoś inny, kto wie, zna się, rozumie i nas poprowadzi, pokaże, nauczy. Bo jest otwarty, bo umie rozmawiać, bo się nie poddaje. I owszem. Może się tak zdarzyć, że trafisz na kogoś takiego. Ale równie dobrze, a właściwie nawet przede wszystkim te odpowiedzi są – w Tobie.

Co więcej, znalezienie ich w sobie sprawi, że już zawsze będą z Tobą. Nikt Ci ich nie odbierze odchodząc, nie mając dla Ciebie czasu czy jakkolwiek nie dając Ci tego, czego potrzebujesz.

W kwestiach seksu możesz być własną nauczycielką/ własnym nauczycielem. W związku z czym te fantazje o kimś innym, to być może fantazje o tym, że poznać siebie i pozwolić na odczuwanie przyjemności.

—> „I żyli długo i szczęśliwie”

Irytują Cię brudne skarpety na podłodze? Niezakręcone butelki szamponów? Niespuszczona woda w ubikacji? Zużyte podpaski w śmietniku?

Jak jesteście w długich związkach, to wiecie, że proza życia to coś więcej niż idealne fotki na instagramie, zawsze zbilansowane śniadania i posegregowane śmieci. Ludzie puszczają bąki, chorują, mają katary, odchrząkują. I oczywiście! Możecie dbać o to, żeby w miarę możliwości widywać się tylko z najlepszej strony. Może Wam na tym zależeć. Nie da się jednak całe życie stać na baczność i te mniejsze lub większe niedoskonałości będą czasem się do Was uśmiechać.

Fantazja o kimś innym może być wtedy ucieczką od tego, co nieidealne w Twoim związku. Ale i w Tobie. Fantazja o takim świecie, który jest zawsze w ładnym świetle, Ty w odpowiednim nastroju, a partner/ partnerka zawsze z uśmiechem i czułością odpowiada na Twoje potrzeby.

Ale taki świat nie istnieje. Nie istnieje takie „zawsze”. Wszyscy jesteśmy zbudowani z fajnych i niefajnych kawałków. To czasem trudne do przyjęcia. Ale jednocześnie to przecież to dokładnie to sprawia, że jesteśmy ludźmi.

Co teraz?

Przede wszystkim zastanów się, jakie jest źródło Twoich fantazji. Z czym konkretnym w Tobie albo w Twoim związku są one związane? Jeśli Twój związek jest zadowalający, masz wsparcie w partnerze/ partnerce, czujesz się ważna/ ważny, po prostu zaakceptuj tego rodzaju myśli. Nie obwiniaj się.

Przyjmij do wiadomości, że takie myśli istnieją i nie muszą być zagrażające. Zlokalizuj potrzeby, które za nimi stoją – uwaga partnera/ partnerki, kwestie związane z seksem, a może potrzeba rozrywki – i zastanów się, w jaki sposób możesz je sobie zapewnić. Sama/ sam lub z partnerem/ partnerką.

Jeśli czujesz, że przeradzają się w obsesję i pochłaniają Cię coraz bardziej, skorzystaj z wizyty w gabinecie psychoterapeutycznym/ seksuologicznym.

A jeśli pojawia się w Tobie przekonanie, że być może relacja, w której jesteś nigdy nie da Ci tego, czego potrzebujesz, to – znowu – zastanów się, czy jakaś inna byłaby w stanie Ci to dać. I w zależności od odpowiedzi spróbuj poukładać sobie to w głowie.

Zakończenie relacji to jedna z opcji. Nie jest jednak tak, że jedyna. Jeśli w Twoim związku jest przemoc, to pamiętaj, że bez względu na wszystko należy Ci się życie bez przemocy. Jeśli jednak związek jest zdrowy, to przede wszystkim oddychaj spokojnie. Żadnej decyzji nie musisz podejmować z dnia na dzień. Obserwuj. Siebie. Was. Swoje tęsknoty. I sprawdzaj. W końcu dowiesz się co jest dla Ciebie ważne i jak chcesz o to „ważne” zadbać.

A może kawka? Jeśli chcesz dać mi znać, że moja praca ma sens, kliknij w zdjęcie poniżej.

Zdjęcie do artykułu: Jon Tyson na Unsplash.

6 thoughts on “Jestem w związku. Myślę o innych

  1. Piszesz o tym, że jeśli relacja jest zdrowa to wyjście ze związku nie jest dobrą opcją. Problem w tym, że rozpoznanie czy relacja jest zdrowa wcale nie jest proste w trakcie trwania związku. Ja zakończyłam jeden związek właśnie z takiej potrzeby zmiany i ciekawości jak to by było z kimś innym, a potem z czasem zaczęłam rozumieć jak bardzo ta relacja odbiegała od zdrowej. Nie było w niej przemocy, ale wciąż była toksyczna. Obawiam się więc, że tu może być spory problem. Często uczucia sprawiają, że nie dostrzegamy jakiś nieprawidłowości. Myślałam, że właśnie takie myśli jakie tutaj opisujesz mogą być takim znakiem, że coś chyba jednak jest nie tak i należy zastanowić się nad wyjściem z relacji. Ale jeśli takie myśli są normalne to przywiązanie może powiedzieć „nikt inny też ci tego nie da, przeczekaj” i dalej będziemy w tym związku tkwić. Obawiam się, że nie każdy jest w stanie dostrzec te nieprawidłowości i dojść do wniosku „tak te myśli są normalne, ale ta relacja nie jest zdrowa” To bardzo utrudnia i komplikuje całą sytuacje.

    1. rozpoznanie, czy relacja jest zdrowa, czy nie jest zdrowa nie zawsze jest łatwe bez względu na etap związku. samo myślenie o tym, jakby to było z kimś innym nie jest niestety żadnym wyznacznikiem w tej kwestii.

Leave a Reply

Your email address will not be published.