Close
Kunyaza, czyli penetracja to nie wszystko

Kunyaza, czyli penetracja to nie wszystko

A co Twoi znajomi myślą na ten temat? Udostępnij u siebie
Share on Facebook
Facebook
0Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email

Seks według Słownika PWN to ogół spraw i czynności związanych z zaspokajaniem popędu płciowego”. Lubię to sformułowanie „ogół spraw i czynności”, bo to wspaniale oddaje takie rozumienie seksu, do którego zawsze zachęcam.

Podkreślanie roli tzw. tracenia dziewictwa jako synonimu inicjacji seksualnej czy skupianie się na penetracji jako „właściwej” formie seksu bardzo oddala nas od rozmawiania o przyjemności w seksie. A do tego automatycznie sprawia, że słowo „seks” staje się synonimem sformułowania „seks osób hetero”. No bo czy penetracja to coś, co często przychodzi Wam do głowy na myśl o seksie dwóch kobiet? Albo czy seks analny dwóch mężczyzn jest tą „właściwą” penetracją, którą ma się na myśli słysząc słowo „penetracja”? Pomijam przy tym fakt, że seks analny dwóch mężczyzn jako ich główny i jedyny preferowany rodzaj seksu to mit.

Główne minusy skupiania się na penetracji w seksie

  1. Nie traktujemy poważnie seksu dwóch kobiet („no bo co one tam mogą”). Czy kobieta, która ma w ciągu życia seks wyłącznie z kobietami, a przy tym nie lubi penetracji i nigdy się na nią nie decyduje jest osobą przed debiutem seksualnym, czy nie?
  2. Zapominamy, że tylko 25% kobiet hetero jest w stanie osiągnąć orgazm podczas penetracji. W jaki sposób edukować i zachęcać kobiety, żeby poznawały własne potrzeby i to, co jest dla nich podniecające i może prowadzić do orgazmu, jeśli skupiamy się wyłącznie na seksie w znaczeniu „penetracja”?
  3. Rozumiemy seksualność mężczyzn jako seksualność osób, które do czerpania przyjemności z seksu potrzebują zawsze i wszędzie wzwodu. A to mit. Osiągnięcie orgazmu bez wzwodu wymaga innych technik stymulacji niż te, które były stosowane przy wzwodzie, natomiast i szczytowanie, i ejakulacja są jak najbardziej możliwe.
  4. Rozmawiamy o seksie z młodymi ludźmi w kategoriach „żeby tylko nie było z tego ciąży”. To sprawia, że pomijamy inne rodzaje aktywności seksualnych, a przecież są istotne, bo a). mogą prowadzić do przyjemności, więc warto o nich mówić; b). pozwalają poznawać reakcje ciała, więc warto od nich zaczynać swój erotyczny życiorys; c). mogą powodować infekcje przenoszone drogą płciową, więc warto mieć to na uwadze.
  5. Zakładamy w ten sposób, że wszyscy są hetero. To ciągle nie pozwala nam wyjść poza heteronormatywne myślenie, które nie jest jedynym możliwym myśleniem o seksualności człowieka! Tam wszędzie wokół nas są ludzie nieidentyfikujący się jako osoby heteroseksualne. I gwarantuję każdemu, że spotyka taką osobę przynajmniej raz w ciągu dnia. Codziennie. Zacznijmy w końcu uwzględniać inne osoby w społecznym, powszechnym dyskursie na tematy związane z ciałem i seksem.

Co w takim razie oprócz penetracji? I oprócz seksu oralnego czy analnego?

Kunyaza

Kunyaza to nazwa praktyki seksualnej promowanej m.in. w Rwandzie, Ugandzie czy Republice Kongo. Jej wykonanie krok po kroku może się różnić w zależności od rejonu. Technika ta jest Wam na pewno znana i warto przypomnieć ją jako pierwszą na naszej liście. Polega na ocieraniu i pocieraniu członkiem warg sromowych oraz łechtaczki. Jest to przyjemne dla obu stron. Odpowiednie dopracowanie tej techniki będzie gwarantować orgazm posiadacze łechtaczki. Ale i dla penisa jest to przyjemne doświadczenie, które również może skończyć się orgazmem.

Pary jednopłciowe także mogą czerpać przyjemność stosując tę technikę. Stykanie się i ocieranie o siebie wulwami lub stykanie się i ocieranie penisami jest równie pobudzające, bardzo przyjemne i może przynosić orgazm.

Pamiętajcie o nawilżeniu. Ta praktyka nie lubi, gdy pomiędzy partnerami jest sucho. Jeśli jesteście wilgotni naturalnie, to super. Jeśli nie, możecie się wspomagać dużą ilością śliny – co dla niektórych będzie dodatkowo podniecające – lub odpowiednim dla Was lubrykantem.

Wzajemna lub wspólna masturbacja

Masturbacja wciąż jeszcze cieszy się złą sławą. A że uzależnia. A że powoduje, że się nie chce seksu z innymi osobami. A że jest gorszym rodzajem osiągania przyjemności.

Jasne, masturbacja jak chyba wszystko na świecie może być niewłaściwie używana czy prowadzić do jakichś nieprzyjemnych sytuacji czy warunków w życiu. Ale mówimy naprawdę o jakichś ułamkach procent w skali wszystkich osób, które kiedykolwiek się na nią zdecydowały.

Nie bójcie się masturbacji w związkach! Korzystajcie z niej, jeśli nie macie ochoty na penetrację, bo jesteście zmęczeni, bo nie wiadomo, czy dzieciak się zaraz nie obudzi, bo jedna strona miałaby ochotę na orgazm, a drugiej się nie za bardzo cokolwiek chce, ale chętnie pomoże. Albo popatrzy.

Tak, możecie przecież obserwować jak druga osoba się masturbuje. Możecie masturbować się w tym samym czasie. A możecie też masturbować się wzajemnie. Spróbujcie przy tym patrzeć sobie w oczy. To może być trudne na początku, ale z czasem stanie się łatwiejsze i może pomóc zwiększać doznania. Możecie też nie patrzeć się na siebie i skupić na doznaniach płynących z Waszego ciała.

Ponownie pamiętajcie o odpowiednim nawilżeniu i cieszcie się własnymi ciałami.

Ocieranie się o siebie genitaliami w ubraniach

Może Wam się wydawać, że to dobre dla licealistów, ale nie dorosłych poważnych ludzi. No ale cóż, szkoda zabijać seks powagą czy myśleniem w kategoriach „wypada po trzydziestce, nie wypada po trzydziestce.”

Popróbujcie tego rodzaju pieszczot pod prysznicem lub w wannie – wilgotne ubranie może dołożyć się do odczuwania przyjemności. Spróbujcie z różnego rodzaju materiałami. Nie chodzi mi wyłącznie o jedwabie czy lny. Sztruks, przewiewna sukienka, luźne dresowe spodnie. Albo spróbujcie ocierać się o siebie w ubraniach, ale bez majtek.

W ogóle chodzenie bez majtek pod ubraniem może zwiększyć Waszą ochotę na seks.

Napisałabym „spróbujcie gdzieś w lesie podczas deszczu”. Ale nie napiszę tego, bo seks w miejscu publicznym jest karalny. Ale może balkon? Samochód? Ale też nie namawiam, bo kary za seks w tych miejscach są też możliwe.

W każdym razie możliwości jest tyle, ile macie fantazji. Dlatego niech Wam się nie wydaje, że to nudne.

Zabawki erotyczne i dodatki

Jeśli nie posiadacie jeszcze zabawek erotycznych, to zastanówcie się, czy nie warto wprowadzić ich do Waszej sypialni. Nie musicie w tym celu wybierać się do często dziwacznie oświetlonych, niezbyt zachęcających miejsc. Możecie skorzystać z fajnych, bezpiecznych miejsc w sieci i znaleźć coś dla siebie.

Ze wszystkich propozycji seksu innego niż penetracja ten może być najkosztowniejszy, bo ceny wibratorów bywają kosmiczne. Ale niech Was nie kusi szukanie czegokolwiek byle tanio. Często to są przedmioty, które zostaną z Wami przez całe życie. Ale przede wszystkim chodzi o to, żeby było wyprodukowane z bezpiecznych i trwałych materiałów.

Jeśli więc macie w sobie gotowość na odmianę, zastanówcie się np. nad jakimś masażerem. Szczególnie jeśli kłopotem w Waszym seksie jest brak orgazmu podczas stymulacji pochwy czy łechtaczki.

Ale oprócz gadżetów, możecie sprawdzić, jak Wam jest z innego rodzaju dodatkami w seksie. Zabawa oddechem, czyli wydmuchiwanie powietrza w różne rejony ciała. Albo włączenie do seksu innych zmysłów niż tylko dotyk ręki. Rozgrzany wosk, kostki lodu, zapachowe olejki wcierane w ciało – to wszystko pozwoli Wam się otworzyć na nowe doznania płynące z ciała.

Rimming

Miało być bez seksu oralnego i analnego, natomiast nie wykluczyłam seksu oralno-analnego, o którym nie mówi się chyba jakoś dużo. Ale oto jest. Analingus. Stymulacja anusa ustami i językiem. To propozycja, która w pierwszym odruchu może odrzucać. Jeśli na myśl o lizaniu odbytu swojej osoby robi Wam się słabo, nie wybierajcie się w te rejony! Choć weźcie pod uwagę, że wycieczka w nieznane może niespodziewanie pokazać Wam, że tę technikę wymyślono specjalnie dla Was.

Wiele osób obawia się kontaktu z kałem podczas takiej formy aktywności seksualnej i rezygnuje z niej mimo chęci spróbowania, jak to jest. Umycie się wodą z mydłem lub żelem antybakteryjnym pozwoli pozbyć się niechcianych pasażerów na drodze odbyt – usta. Lewatywa nie jest konieczna. Jeśli nie jesteście swoimi stałymi osobami albo nie macie pewności co do Waszego stanu zdrowia, to zawsze możecie użyć maski oralnej albo rozciętej wzdłuż prezerwatywy.

Jeśli macie ranki na ustach i w jamie istniej, a już szczególnie jeśli druga osoba ma dodatkowo ranki czy zmiany chorobowe w anusie, to rimming nie jest najlepszym pomysłem. Zresztą wszelkiego rodzaju zmiany w obrębie jamy ustnej nie są najlepszym wskazaniem do rozkoszowania się oralną formą seksu, czy to jeśli chodzi o anus, penis, czy srom.

A i co ważne. Po analingusie ale przed zaangażowaniem się w całowanki z wulwą lub penisem przepłuczcie usta. To zasada, która w ogóle tyczy się seksu oralnego – czyli zmiana prezerwatywy lub umycie penisa, palca, zabawki przed zanurzeniem się w jakąkolwiek inną przyjemność.

Nie, rimming nie jest tym samym co jedzenie kupy. Czysty odbyt to po prostu czysty odbyt, ma zapach i smak taki sam, jak każda inna część ciała. 

Stymulacja sutków

Mam wrażenie, że piersi są dla wielu osób mimo wszystko trochę zapomnianą planetą. Że okej, wydatny biust w reklamach i na bilbordach. Albo „niech nie karmią piersią w miejscach publicznych, bo przecież nie wypada świecić cyckami”. Ale jak przychodzi co do czego mało kto podchodzi do ich stymulacji z jakimś pomysłem i sercem. Zaangażowaniem. No i tak. Faceci też mają piersi i sutki. Te męskie też mogą czerpać nieskończoną przyjemność dzięki stymulacji.

Jak się za to zabrać? Jak za wszystko w seksie. Sprawdzajcie. Dotykajcie najpierw delikatnie, potem mocniej. Liżcie, gryźcie, ssijcie. Ściskajcie palcami, paznokciami. Dawajcie klapsy. Pocierajcie je dłonią, policzkami, ocierajcie się o nie wulwami, penisami lub odbytem. Cokolwiek Wam przyjdzie do głowy i na cokolwiek wyrazi zgodę druga osoba.

Nie istnieje jeden sposób. Szukajcie Waszego – takiego, który Wam się podoba, który Was podnieca albo bawi. I nie zapominajcie pod żadnym pozorem o piersiach i sutkach męskich, jeśli w Waszej parze są takie. One naprawdę też mogą to uwielbiać.

O czym warto pamiętać

Pamiętajcie, że jak zawsze w dobrym seksie najważniejsza jest zgoda. To, że jesteście parą nie oznacza z automatu, że możecie wszystko. Umawiajcie się, rozmawiajcie, sprawdzajcie, dyskutujcie. Jeśli macie na coś ochotę, a druga strona niekoniecznie nie manipulujcie i nie szantażujcie. Tak, obrażenie się jest manipulacją. Tak, nieodzywanie się i mówienie „nic się nie stało” jest formą manipulacji. Uczcie się rozumieć własne odczucia i uczcie się ze sobą rozmawiać. To naprawdę jest możliwe.

Nawilżenie w seksie to podstawa. Możecie lubić seks na sucho. To jest okej, jeśli wyrażacie na to zgodę i Was to podnieca. Jeśli jednak odczuwacie ból, trudno Wam się skupić, czujecie dyskomfort, który nie jest dla Was przyjemny, to znak, że naturalne nawilżenie to za mało. Ślina może na chwilę pomóc, ale generalnie miejcie ze sobą zawsze jakiś sprawdzony lubrykant. Poczytajcie opinie, przetestujcie kilka i wybierzcie swój ulubiony.

Śmiejecie się. Po prostu. Seks to nie matura, otwarcie przewodu doktorskiego czy spłata hipoteki. Seks to seks. Wszystko co w nim planujecie, a co z jakichś powodów nie wychodzi jest dobrym powodem do śmiania się. W końcu to zabawne, jak ogromną wagę przykładamy do seksu, jak często się go boimy, jak wiele mitów i kwestii tabu jest wokół niego. A przecież tak naprawdę jest to kilka krótszych lub dłuższych chwil jakichś dziwacznych pozycji i ruchów, chwila orgazmu (jak dla kogo) i po wszystkim. I pomyśleć, że w ten sposób przedłużamy gatunek ludzki. Komedia! Poważnie!

Nie zakładajcie, że wiecie o sobie wszystko. Że on tego nie polubi. Albo że będzie go to podniecać. Czy że ona na pewno się nie zgodzi. Nie wiesz tego. Ludzie się zmieniają. Dojrzewają. Mają swoje przemyślenia. Zresztą to działa w obie strony. Jeśli kiedyś któreś z was uwielbiało głębokie gardło nie oznacza to, że będzie uwielbiało już zawsze i zawsze do tego dążyło. Rozmawiajcie. Sprawdzajcie. Redagujcie swoje umowy i zgody na każdą aktywność seksualną!

Seks to ogół spraw i czynności związanych z Waszą energią seksualną w Waszym układzie. Opierajcie te sprawy i czynności na komunikacji.

A może kawka? Jeśli chcesz dać mi znać, że moja praca ma sens, kliknij w zdjęcie poniżej.

Zdjęcie do artykułu: Matthew Henry na Unsplash.

Leave a Reply

Your email address will not be published.