Close

Romeo i Julia

Jako nastolatka uwielbiałam „Nad Niemnem”. Fragment, w którym echo powtarza imię ukochanego był moim ulubionym fragmentem i płakałam nad nim bez końca. Do dzisiaj łatwo się wzruszam na wszystkim co ma wątki romansowe. A kochliwa byłam chyba od przedszkola.

Moją pierwszą dziecięca miłością była Ania. Przyjeżdżała do babci, która mieszkała w bloku obok. Bawiliśmy się w ptaszeczki – karmiła mnie i swojego brata paluszkami, a my ćwierkaliśmy jej do ucha. Pierwszą miłością nastoletnią był natomiast chłopiec, który śpiewał w zespole heavymetalowym. Te jego śpiewy były straszne! Byłam punkówą i miałam poczucie, że nasze muzyczne światy się zupełnie nie zgadzają. No ale miał długie włosy, był ogólnie miły i ładny, więc się zakochałam.

Swoją drogą rzucił mnie przez telefon, a ja mu napisałam płomienny list na ten temat. Do dzisiaj mam ciarki, jak sobie pomyślę, że ten list mógłby kiedyś ujrzeć światło dzienne…

W święta Bożego Narodzenia często leci film „To właśnie miłość”. Tam jest taki mały chłopiec, który zakochuje się w małej Amerykance i jest to miłość na smierć i życie. W jednej scenie ukochany jego matki śmieje się na głos i pyta chłopca „Nie jesteś za mały na miłość?” Chłopiec z pełną powagą i zdziwieniem wymalowanym na twarzy odpowiada „Nie”. Po czym zastanawia się, czy jest coś gorszego od bycia zakochanym. A właśnie? Jest? Nastolatek zakochuje się z reguły za każdym razem na zabój i na zawsze. No i rzeczywiście trochę nie ma nic gorszego od tego.

W rozmowach na temat pierwszych miłości zwykle skupiamy się na seksie, antykoncepcji, infekcjach przenoszonych drogą płciową, właściwym wieku inicjacji, entuzjastycznej świadomej zgodzie. To są bardzo ważne sprawy i bez nich ani rusz w dorosłe życie, ale czy pomagamy nastolatkom zrozumieć różnicę pomiędzy zakochaniem a zauroczeniem? Czy tłumaczymy, na czym polega zdrowa relacja bez manipulacji i wykorzystywania? Czym się różni przyjaźń od miłości? Jak działa mózg zakochanej osoby? Co to jest stalking? Czy umiemy wyjaśnić, czemu ktoś się rozwodzi? Czy wiemy, dlaczego myślenie o kimś dwadzieścia cztery godziny na dobę bywa normalne?

Jako telefonistka telefonu zaufania często odbieram telefony, w których młodzi ludzie pytają nie o seks czy antykoncepcję, ale o to, po czym poznać, że komuś się podobamy. Wiecie po czym poznać?

Dziecko w wieku dojrzewania, czyli w okresie adolescencji ma przed sobą trudne zadania. Od uporania się i zaakceptowania zmian w ciele przez odnalezienie swojego miejsca w grupie po kształtowanie roli społecznej, najczęściej męskiej lub kobiecej. 👇🏻 W tym wszystkim jest jeszcze wymagająca mniej lub bardziej szkoła, są czepliwi rodzice, czasem nieprzychylni rówieśnicy, potrzeba akceptacji i burza hormonów, która sprawia, że dużo rzeczy przeżywamy jak końce świata. Jednym słowem, nie wiem jak wy, ale ja bym nie chciała przechodzić przez to wszystko jeszcze raz!

Zanim dojdzie do inicjacji i pierwszych razów dwie młode osoby muszą się jakoś znaleźć w relacji i tę relację muszą nauczyć się budować. Uczucia, jakie temu towarzyszą nie są łatwym tematem rozmowy, ale warto o nich mówić. Komedie romantyczne często przedstawiają historie oparte na stereotypach płciowych, a takie sobie walentynki pogłębiają tylko wyobrażenie miłości jako różowej waty cukrowej – ogromnej, słodkiej i fajnie wyglądającej na zdjęciach. Na początku rzeczywiście tak jest, ale euforyczny efekt „wow” mija po maksymalnie roku. I co dalej?

Pierwsza lekcja: chemia
Nawet osoby nieśmiałe w obliczu odwzajemnionej miłości stają się nieco odważniejsze. U zakochanych wzrasta bowiem poziom dopaminy pobudzającej ośrodek przyjemności w mózgu. Te wszystkie serca wydrapane na drzewach czy pieniądze wyciągnięte ukradkiem z portfela rodzica i wydane na bilet na koncert dla ukochanej wydają się infantylne, ale dopamina wzmaga kreatywność. Zresztą podczas zakochania mamy dużo czasu na wymyślanie takich rzeczy, bo za sprawą noradrenaliny potrzebujemy mniej snu. Po co spać, jak można fantazjować o ukochanym? Wspólny spacer na plaży. Kino. Wystawa. Kawa. Żarty. Trzymanie się za ręce. Pisanie liścików. Układanie wierszy. Ale też przykre wizje rozmów ukochanej z innym albo taniec ukochanego z inną. Kłótnie. No i wreszcie chorobliwe skupianie się na wybrance serca. Fenyloetyloamina. To ona powoduje nieustające pobudzenie i niekończące się myśli biegnące ku temu jedynemu.

Ten cały eliksir miłości w końcu wyparowuje, a zakochanym z nosa spadają różowe okulary. Bez nich świat wyglada nieco szarzej, ale nareszcie można realistycznie i bardziej sensownie myśleć. Dla jednych to powód do nieustających poszukiwań idealnej osoby, dla innych znak, że osoba, z którą jest im wystarczająco dobrze jest osobą właściwą.

Druga lekcja: język obcy
Stalking polega na dokuczliwym prześladowaniu drugiej osoby. Może objawiać się dosłownym chodzeniem za kimś krok w krok, ale może przybierać też formy internetowego stręczycielstwa. Warto uzbroić nastolatki w wiedzę na ten temat. Czyjakolwiek obecność, którą odbieramy jako naprzykrzanie się czy dręczenie dobrze jest komuś zgłosić. Przy czym pamiętajmy, że miłosne neuroprzekaźniki mogą wzmagać nieracjonalne zachowania i wystawanie Romea pod balkonem Julii niekoniecznie będzie stalkingiem.

Trzecia lekcja: język polski
Zauroczenie może być wstępem do zakochania, ale nie musi. To taka wzmożona ciekawość kogoś i chęć przebywania z daną osobą. Zakochanie to już prawie deklaracja. Umiejetność odróżniania jednego od drugiego jest przydatna. Przy tym pierwszym nie musimy nic robić, możemy czekać aż samo przejdzie i się niczym nie przejmować. Przy zakochaniu ciężko będzie tak po prostu sobie darować kogoś i nie dążyć do sprawdzenia, czy druga osoba odwzajemnia nasze uczucia i do wspólnego spędzania czasu razem. Najgorzej jak ktoś chce się z nami „tylko” przyjaźnić, a my chcemy go kochać!

Czwarta lekcja: wiedza o społeczeństwie
Dziewczynki z reguły wychowuje się do uległości i posłuszeństwa, chłopców na zdobywców i osoby pewne siebie. Pracujcie z dziewczynkami nad samoświadomością i pewnością siebie, tak aby ich pierwsze randki wynikały z głębokiej chęci przebywania z daną osobą, a nie z poczucia powinności wobec niej.

Inny ważny temat tej lekcji to orientacja psychoseksualna. Nie bierzcie za pewnik orientacji heteroseksualnej u dziecka. Ono może się okazać gejem albo lesbijką, osobą biseksualną, albo osobą, która niekoniecznie chce wchodzić w jakiekolwiek romantyczne relacje. To wszystko jest tak samo zdrowe i normalne, i tylko siła naszego przyzwyczajenia każe nam myśleć, ze któraś opcja jest lepsza od innej. Okres adolescencji bywa okresem fascynacji tą samą płcią. Naciskanie na dziecko czy zabranianie kontaktów i przyjaźni może skutkować oddaleniem się od was i problemami z własną akceptacją. Często dostaję telefony od piętnastolatków, którzy pytają, czy są homoseksualni, bo podoba im się osoba tej samej płci. Z reguły są przerażeni, no bo co powiedzą rodzice i znajomi. Zauroczenie osobą tej samej płci w okresie dorastania nie jest wyznacznikiem orientacji psychoseksualnej.

Warto być wsparciem dla dziecka w takiej sytuacji, okazać zrozumienie i akceptację. Bądźcie delikatni. Nastolatkowi i tak jest ciężko bardziej niż komukolwiek innemu, bo w większości przypadków boi się sprawdzić, czy druga osoba odwzajemnia zainteresowanie.

Piąta lekcja: zajęcia artystyczne
Czasem sobie myślę, że sztuka i twórczość rozwija się tylko dlatego, że ktoś się w kimś zakochał (tak jak i cała cywilizacja zresztą). Pokazujcie dzieciom filmy, sztuki i wystawy poruszające tematykę uczuć. Podrzucajcie książki czy muzykę. To rozwija wrażliwość oraz empatię, czyli umiejętność współodczuwania, która jest niezbędna w każdym związku. Zarówno podczas pierwszych randek i wyznań miłosnych, jak i podczas pierwszych zbliżeń, ale też potem podczas dorosłego już bycia razem i dzielenia się obowiązkami. Wynoszenie śmieci, gotowanie, sprzątanie, opieka nad kotem, psem, zajmowanie się dzieckiem – to wszystko jest łatwiejsze, jeśli ktoś umie wykazać się zrozumieniem i empatią. Ja mam swoją małą listę rzeczy, które chciałabym, żeby moja córka poznała i mam nadzieję, że będzie ciekawa historii, które przedstawiają. Nie, nie ma na niej „Nad Niemnem”.

Szósta lekcja: kultura seksualna
Towarzyszcie nastolatkom nie tylko podczas rozmów o inicjacji, ale też w rozmowach o zakochaniu. Pomagajcie nazywać uczucia dokładnie tak samo, jak nazywaliście je podczas tzw. buntu dwulatka, kiedy dziecko nie wiedziało co się z nim dzieje i co to za emocje w nim są oraz skąd się biorą. To, że wasze dziecko ma lekcje, na których rozwiązuje dziwne i skomplikowane zadania z treścią albo poznaje trudną historię stosunków między krajami czy wkuwa na pamięć stolice wszystkich państw świata nie oznacza z automatu, że wie, na czym polega kochanie i co oznaczają te wszystkie emocje, które może powodować. Od fascynacji i szczęścia po smutek i przygnębienie.

Siódma lekcja odwołana
A wiecie, po czym poznać, że się komuś podobamy? Zwykle zalecam posłuchanie intuicji, obserwację mowy ciała, flirt. Zdaje sobie sprawę, że to nie jest wcale prosty sposób, wymaga nieco odwagi. Bezpieczniej i zdrowiej jest po prostu spytać wprost. Ale w tej wersji z kolei musimy się odsłonić i narazić na ewentualne odrzucenie, a nawet wyśmianie.

A może wy znacie jakieś sprawdzone metody? Chętnie je poznam.

👉🏻 Poradnik o tym, jak bezpiecznie flirtować znajdziecie na instagramie „Kultura seksualna” w wyróżnionej relacji.

👇🏻 Pojawia się coraz więcej głosów związanych z nieadekwatnością podziału świata na dwie płci społeczne (zresztą biologicznie, okazuje się, to też bywa nie takie oczywiste). To kontrowersyjny i trudny temat, ale bardzo ważny, dlatego na pewno pojawi się o tym tekst na blogu.

Leave a Reply

Your email address will not be published.