Close
Mity na temat seksu w pornografii

Mity na temat seksu w pornografii

A co Twoi znajomi myślą na ten temat? Udostępnij u siebie
Share on Facebook
Facebook
0Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email

Idea pornografii sama w sobie nie jest niczym złym. Przyglądanie się jak ktoś ma seks lub oglądanie nagich fotek może być nie tylko uzupełnieniem związkowego ars amandi, ale w ogóle miłym wstępem czy zaproszeniem do seksu. Jeśli tylko się ma ochotę i się lubi, rzecz jasna.

Tym bardziej, że porno nie jest wynalazkiem doby Internetu.

Seks naszych przodków

Na pewno widzieliście w szkole czy Internecie jakieś starożytne ryciny erotyczne albo średniowieczne wyobrażenia seksu. No ja tam nie trafiłam nigdy na obrazki z mamą i tatą w objęciach, z których za jakiś czas miał powstać owoc ich miłości. Raczej są to historie z wieloma bohaterami, a niektóre przyjemności dziś każe się więzieniem. I słusznie!

Utrwalanie czynności seksualnych okazuje się jednak jedną z bardziej angażujących ludzkość czynności. I skoro mamy dostęp do materiałów zarejestrowanych w różnej formie w zależności od okresu historii, to możemy mieć pewność, że pornografii nie wymyślił ani Hefner (ten od Playboya), ani Larry Flynt (ten od Hustlera).

I możemy lubić materiały erotyczne albo nie, mieć o nich pozytywne albo negatywne zdanie, jedno jest pewne. Szkodliwa jest nie sama dostępność, a zawartość. Najłatwiej, bo bezpłatnie dostępne mainstreamowe porno jest niezłym zbiorem mitów na temat tego, jak ludzie mają seks.

Mit nr 1:

Penetracja doprowadza każdą kobietę do orgazmu
Znacie taką liczbę 75? Taki procent kobiet nie dochodzi w trakcie penetracji. Chyba większość ludzi na hasło „seks” widzi heteroparę właśnie w trakcie penetracji. A tak się składa, że zdecydowana większość kobiet jest w stanie mieć orgazmu wyłącznie dzięki stymulacji łechtaczki. Może być tak, że te osoby, które widzicie na filmach porno mają na tyle wyćwiczone różne techniki, że są w stanie dojść podczas klasycznej penetracji. W prawdziwym świecie tzw. ruchy frykcyjne, czyli ruchy penisa w pochwie to za mało, żeby kobieta mogła mieć orgazm.

Najczęściej warto zatroszczyć się o niego przed penetracją albo w trakcie – stymulując w tym samym czasie łechtaczkę.

Mit nr 2:

Każdy penis w trakcie orgazmu wytwarza litry nasienia
Widzieliście te ilości nasienia? Ono się nie kończy! Spróbujcie zmierzyć przy najbliżej okazji. Wystarczy łyżeczka do herbaty i gwarantuję, że wyjdzie Wam tego maksymalnie cała jej pojemność, a nawet mniej. Jeśli u Ciebie jest tego więcej, to znaczy to tylko tyle, że jesteś pod tym kątem w mniejszości. A przy okazji warto pamiętać, że duże ilości nasienia w realnym życiu mogą być dla partnera/ partnerki niekoniecznie zachęcające. W seksie oralnym dla niektórych może to być kłopot na przykład.

W filmach porno często używa się sztucznego ejakulatu. W Internecie znajdziecie nawet przepisy na taki domowej roboty.

Mit nr 3:

Głębokie gardło jest tym samym co seks oralny
Seks oralny to seks oralny. Głębokie gardło to głębokie gardło. To totalnie dwie różne techniki seksualne. Nawet nie próbujcie podczas seksu oralnego bez pytania wciskać penis głębiej. Każda technika wymaga wiedzy i świadomej zgody. Są osoby, które uwielbiają ten rodzaj seksu, ale są też takie, które nigdy się do niego nie przekonają i mają do tego święte prawo! Jeśli to Tobie zależy na tego rodzaju seksie, spróbuj zachęcić swoją osobę. Ale jeśli nie będzie wciąż mieć ochoty – nie wymuszaj, nie stosuj presji. Inaczej niż w pornolach, nie każdy to lubi. PS. Seks oralny też nie jest obowiązkiem i nie każdy go potrzebuje.

Mit nr 4:

Ślina to dobry lubrykant
Brak naturalnego nawilżenia może być spowodowane wieloma rzeczami. Seks bez poślizgu jest bolesny i może prowadzić do uszkodzeń w śluzówce czy skórze. Dlatego zawsze warto pamiętać o odpowiednim nawilżeniu. I o ile ślina może być dla Was podniecająca (choć nie musi), nie zastąpi lubrykantu w momencie, gdy naprawdę nie jesteście dostateczni zwilżeni.

W filmach porno używa się mnóstwa lubrykantów. Tyle że najcześciej poza okiem kamery.

Mit nr 5:

Seks analny można mieć bez żadnego przygotowania
Ok, nie musisz robić lewatywy, żeby mieć seks analny. Odpowiednia higiena wystarczy w zupełności. Niemniej ani ta odpowiednia higiena, ani ewentualne lewatywy nie występują na przeciętnym pornosie (choć na pewno są filmy, w których jest to element seksu). A do seksu analnego trzeba się przygotować. Co więcej, w realnym życiu zawsze może zdarzyć się wpadka w postaci śladów kupy. Warto o tym wiedzieć i mieć w sobie gotowość na przyjęcie tego po prostu do wiadomości bez zbędnych stresów po żadnej ze stron.

Swoją drogą, to może być dobry test na to, czy masz gotowość na seks analny – jeśli przeraża Cię możliwość pobrudzenia się, to być może nie jest to zabawa dla Ciebie.

W filmach porno takie wpadki jakoś cudownie nie występują! (No chyba że znowu – ktoś akurat lubi i stosuje jako element seksu).

Mit nr 6:

Seks analny i waginalny w tym samym czasie to norma
Penetracja raz pochwy raz odbytu jest niebezpieczna dla zdrowia ze względu na możliwość przeniesieni bakterii z odbytu do pochwy. Nawet prezerwatywa przed tym nie chroni, chyba że będziesz ją co i rusz zmieniać. Nie da się uprawiać seksu analnego i waginalnego naprzemiennie w trakcie danego zbliżenia z tą samą osobą bez narażania jej zdrowia. Złota zasada brzmi: najpierw pochwa lub usta, potem odbyt. Jeśli natomiast zaczynacie od odbytu, zmieńcie prezerwatywę, a najlepiej skorzystajcie z wody i mydła. Sorry, mówiłam, że w realnym seksie nie jest jak w pornosach.

Mit nr 7:

Wszystkie genitalia wyglądają tak samo
Choćbyśmy wszyscy ćwiczyli tę samą Chodakowską i mieli te same jadłospisy nigdy żadna nasza część ciała nie będzie wyglądać tak samo jak jakakolwiek inna na Ziemi. Wewnętrzne i zewnętrzne wargi sromowe są najczęściej asymetryczne. Żaden odbyt nie jest bezwłosy i biały. Penisy bywają zakrzywione, a ich przeciętna wielkość niekoniecznie ma cokolwiek wspólnego z tym, co możecie zobaczyć na filmach.

Mit nr 8:

Wszyscy zawsze i wszędzie gotowi na seks
Filmy pornograficzne to filmy o seksie, więc siłą rzeczy głównym wątkiem w nich jest seks. W realnym życiu nie każdy nie zawsze i nie wszędzie ma ochotę na jakiekolwiek czułostki. Każdy z nas charakteryzuje się swoim własnym cyklem zainteresowania seksem i braku potrzeb w danej chwili. To nie jest tak, że zawsze musimy być responsywni i gotowi w tym samym momencie co druga osoba. Dodatkowo normalne życie to składowa przyjemności i relaksu, ale też stresu, walk wewnętrznych i trudności. Czasem trudno i o wzwód akurat w momencie, gdy jest potrzebny, i o potrzebę jakichkolwiek czułości. Nie wyrzucajcie sobie tego. To normalne.

A co ważniejsze, macie prawo odmówić. Zawsze. W każdej chwili. Odmówić i nie tłumaczyć. „Nie chcę” jest wystarczające i jeśli druga osoba pomimo tego naciska, wymaga od Was wyjaśnień albo oskarża o zmarnowany wieczór, to wiedzcie, że wszystko z Wami okej, a ona stosuje wobec Was zachowania przemocowe.

Listę mitów na temat seksu w pornografii można by wydłużyć, ale myślę, że to takie podstawowe porno grzeszki. Pamiętajcie, że film to fikcja. Zawsze. Nawet dokumenty nie odpowiadają rzeczywistości w 100%. A, no istnieje też wiele mitów na temat przemocy czy nadużyć na planach filmów porno. Ale to już temat na inny tekst.

Zdjęcie: unsplash.com

8 thoughts on “Mity na temat seksu w pornografii

  1. Pornografia nie jest ok. I jest na to jeden poważny argument – nikt kto występuje w filmach pornograficznych nie jest z tego dumny, wiele osob cierpi, jest zmuszanych do brania udziału w tym przedsięwzięciu i doświadcza w tym czasie dehumanizacji. To nie jest w porządku. Jako wstęp do ars amandi można sobie zaserwować swoje własne filmy cczy fotografie z prywatnej kolekcji, a nie napędzać przemysł służący dehumanizacji. To nie jest etyczne.

    1. akurat to, że nikt z występujących w filmach porno nie jest z tego dumny itd. to jeden z mitów na temat przemysłu pornograficznego. są produkcje etyczne z aktorami, którzy wykonują po prostu swoją pracę. co do własnych fotografii czy filmów, no jasne – jeśli ktoś ma ochotę, to pewnie.

  2. Z seksem w porno jest wszystko nie tak. Sam schemat jest totalnie odrealniony. Brak gry wstępnej albo polegająca na seksie oralnym, oczywiście od kobiety dla mężczyzny i rzadko odwzajemnione. Potem kilka pozycji, tak żeby jak najmniej się dotykać, bo jakoś trzeba filmować genitalia, no i wiadomo, co dotknięte, to niewidoczne dla kamery. Na końcu wytrysk koniecznie na zewnątrz, bo to jedyny dowód, że ktoś miał “dobrze”.
    To jest występ. Ma odpowiednio wyglądać, a nie dobrze działać. Odgrywanie go skutkuje w najgorszym przypadku nadużyciami wobec partnera, a w najlepszym – po prostu złym seksem. Należałoby to chyba zacząć mówić w szkołach, a i tak nie wiadomo, czy to by coś dało. Dlatego nie zgadzam się z tym, że pornografia jest ok. Jako gatunek tak, są w końcu filmy instruktażowe czy pięknie wydane albumy sztuki erotycznej. Ale w obecnej mainstreamowej, darmowej formie – nie ma w niej absolutnie nic dobrego.

    1. a jednak brak dostępu do niej nie rozwiąże trudności osób, które korzystają z niej problemowo. np. osoby postrzegające kobiety przedmiotowo wciąż będą to robić opierając się chociażby na tym co pokazuje się powszechnie w serialach, filmach, książkach, gazetach. osoby korzystające z pornografii nadmiernie przeniosą swoją kompulsję na inną strefę związaną z seksem czy ogólniej seksualnością. więc o pornografii należy rozmawiać, a nie sugerować, aby przestała istnieć, bo wtedy skończą się nasze kłopoty w tym temacie.

      1. No i dlatego twierdzę, że jako gatunek może być ok, ale główny nurt jest bardzo daleko od ok.
        Nie zauważyłam, żeby seriale, filmy, książki czy gazety prawie w każdej produkcji pokazywały występy, które polegają na korzystaniu z kobiet. Natomiast porno tak i okazuje się, że wystarczy nazywać to seksem i nagle staje się nieszkodliwą “fantazją”.
        Jakie znaczenie ma to, że porno nie stworzyło u ludzi przedmiotowego postrzegania kobiet, skoro ich w nim utwierdza?

        1. nie utwierdza w tym każdego, a osoby, które mają już ugruntowane negatywne poglądy lub odpowiednie cechy osobowości.

Leave a Reply

Your email address will not be published.