Close
To chłopak czy dziewczyna?

To chłopak czy dziewczyna?

A co Twoi znajomi myślą na ten temat? Udostępnij u siebie
Share on Facebook
Facebook
0Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email

W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku pewnemu noworodkowi płci męskiej uszkodzono genitalia podczas zabiegu obrzezania. Zespół specjalistów, lekarzy i psychologów, przekonał rodziców, że najlepiej będzie z pozostałości po penisie skonstruować waginę i wargi sromowe. A po operacji chłopca wychować jako dziewczynkę. Wierzyli, że jako kobieta będzie mógł cieszyć się zdrowiem i życiem seksualnym, a jako mężczyzna na zawsze postanie w jakiś sposób upośledzony.

Powiecie, szarlanteria. Powiecie, no żart. Powiecie milion rzeczy i będziecie mieć rację. Eksperyment, któremu poddano chłopca się nie powiódł, naznaczył jego życie ogromnym cierpieniem, a on sam całość przypłacił samobójstwem w wieku trzydziestu ośmiu lat.

Specjaliści podejmujący decyzję o tym, jakiej płci ma być David Reimer, czyli noworodek, któremu uszkodzono penisa działali w dobrej wierze. Byli przekonani, że płeć jest czymś, czego można się nauczyć. Że jeśli komuś z takimi, a nie innymi organami płciowymi włożymy odpowiednio spódnice lub spodnie i przekażemy wiedzę na temat tego, jak zachowują się osoby płci żeńskiej lub męskiej, to otrzymamy kobietę albo mężczyznę.

Płeć jak tlen

Dziś już wiemy, że to tak nie działa. Że płeć to coś dużo więcej niż taki czy inny organ płciowy i ubranie. Płeć to w dużej mierze to, kim się czujemy, a nie tylko, jak wyglądamy i co mamy między nogami.

Najczęściej własne poczucie przynależności do danej płci jest trochę jak oddychanie. To znaczy, że nie zastanawiamy się nad tym. Żyjemy i oddychamy. Nie musimy planować, ile oddechów zaczerpniemy i kiedy. Tak samo z reguły jest z płcią. Ja rano jak przyglądam się sobie w lustrze, to nie myślę sobie „O, jestem kobietą”. Jestem sobą. Po prostu. Widzę kobietę, a moja budowa ciała i mój wygląd zgadza się z tym, że czuję się kobietą (choć niektórzy mogą mieć problem z tym, że zdarza mi się nie golić nóg. Ale to temat na inny tekst). 

Przyjmuje się, że 1,7% populacji to osoby interpłciowe, a 0,3% – transpłciowe. Zakłada się również, chociaż to już jest trudniejsze do zbadania, że ok. 25% populacji osób transpłciowych to osoby niebinarne. Co to wszystko znaczy? 

Penis i macica

Osoby interpłciowe to osoby z tzw. zróżnicowanym rozwojem płciowym. To zróżnicowanie może się objawiać na poziomie chromosomów, hormonów czy w budowie narządów płciowych. Jako osoba interpłciowa możesz np. mieć jednocześnie penisa i macicę. Kiedyś noworodki odbiegające od książkowej budowy ciała poddawano niemal natychmiast operacjom, aby „ujednolicić” budowę ciała. 

Jeśli wydaje się to Wam barbarzyństwem, to dobrze się Wam wydaje, bo dość często kończyło się to tak, jak w przypadku Davida Reimera. Dlaczego? Dlatego że tożsamość płciowa każdego człowieka, czyli nasze poczucie przynależności lub nieprzynależności do danej płci rozwija się mniej więcej do piątego roku życia i – jak już wspomniałam – nie musi mieć nic wspólnego z narządami płciowymi, które mamy. Szacunek wobec drugiej osoby i empatia każą myśleć, że osoba ze zróżnicowanym rozwojem płciowym powinna mieć prawo sama zdecydować zgodnie z tym co czuje, jak powinno wyglądać jej ciało, co nie może mieć miejsca zaraz po narodzeniu.

Większość osób interpciowych – bez względu na swoją budowę czy zestaw chromosomów – czuję się albo kobietą, albo mężczyzną. Tak jest. Czuje się.

On czy ona?

Jako przeciętny chłopiec czy przeciętna dziewczynka w wieku kilku lat zaczynasz się interesować swoimi narządami płciowymi. Rodzice uczą cię, że masz między nogami penisa lub cipkę. Jako np. dziewczynka możesz się dziwić, że nie masz penisa i pytać, czy kiedyś Ci urośnie. Albo zastanawiać się, czy tata będzie mieć kiedyś cipkę i urodzi Ci braciszka lub siostrzyczkę. W wieku ok. 5 lat zaczynasz rozumieć, że człowiek najczęściej ma jedną płeć i jest ona niezmienna w ciągu życia.

Jako kilkulatek możesz chcieć udawać, że jesteś innej płci niż w rzeczywistości, ale w końcu zaczyna Ci się to nudzić i z reguły do momentu pójścia do szkoły czujesz się w zgodzie ze swoją płcią i przestają Cię interesować ubrania czy zabawki płci przeciwnej. Z reguły.

W nielicznych historiach może się też zdarzyć tak, że nigdy nie poczujesz się dobrze ze swoją płcią przypisaną Ci na podstawie tego, jak wyglądały Twoje organy płciowe w momencie narodzin. I to jest doświadczenie osób transpłciowych – ich wygląd nie idzie w parze z tym, jak o sobie myślą czy jak się czują. Gdybym ja np. była osobą transpłciową, to rano przyglądając się w lustrze mogłabym widzieć przeciętną, stereotypową kobietę, ale czułabym się mężczyzną. 

Czy płeć ma znaczenie?

Niektóre osoby nie czują się ani kobietami, ani mężczyznami. Albo czują się czasem kobietami, a czasem mężczyznami. Albo zawsze i jednym, i drugim. A to wszystko bez względu na swoją budowę ciała. Aby rozmawiać na ten temat możecie używać pojęcia non-binary, osoba niebinarna albo apłciowa. 

Niebinarny, to znaczy taki, który nie wpisuje się w taki dualny podział płci. Dzisiaj już coraz częściej wiemy, że stereotypowy podział na to, co męskie, a co kobiece nie sprawdza się dla wszystkich ludzi na całym świecie. Kategorie opisujące płeć są bardzo restrykcyjnie. Na co dzień funkcjonujemy w świecie, który jest znacznie głębszy niż ten, który nam mówi, hej, masz penisa, jesteś facetem, masz wulwę, jesteś kobietą. Nagle okazuje się, że tak, jestem heteroseksualnym mężczyzną, ale właściwie to lubię delikatny makijaż. Albo lubię gotować. Dostawać kwiaty. Pielić ogródek.

Do tej pory budowaliśmy świat, w którym określone cechy czy zachowania były uznawane za męskie lub kobiece. Na przejawy tego, że nie zawsze jest to takie jasne szukaliśmy określeń w stylu np. absurdalnego pojęcia „metroseksualny”. Osoby niebinarne pokazują, że człowiek składa się z wielu różnych części, a funkcjonowanie w świecie dwóch płci mających z góry przypisane określone cechy jest ograniczające. Osoby apłciowe mają bowiem zestawy cech, które się przenikają, wykluczają, zazębiają. To nie czyni je wyłącznie kobietami, czy wyłącznie mężczyznami.

Kto wie kim jesteś

Często słyszę, że te rozważania o płci są skomplikowane. Że po co to komu? No że albo jądra, albo jajniki i po co „wydziwiać”. Dzisiaj już wiemy, że to nie jest kwestia tylko jąder czy jajników. To cała gama cech i zachowań niezwiązanych wyłącznie z budową ciała. I jak wiemy na przykładzie osób interpłciowych taka czy inna anatomia niekoniecznie zamyka temat. 

Podział świata na dwie płcie jest prosty i byłoby super móc w takim świecie egzystować. Jednak nawet pomimo naszych chęci, to co dotyczy większości ludzi nie zamyka wcale możliwości, bo my na co dzień nie stykamy się wyłącznie z książkowymi Adamem czy Ewą. Co z tym zrobić? Jak się w ogóle odnaleźć w takim świecie? Najprościej przyjąć postawę empatyczną. Założyć i przyjąć do wiadomości, że tylko dana osoba wie najlepiej kim jest, a kim nie jest i – uszanować to. 

Aha, a pytanie o to, czy ktoś ma penisa, czy wulwę, jakby to jednoznacznie miało przesądzić o tym, jakiej jest płci nie jest w porządku. Jest niegrzeczne. Chyba że macie trzy lata i zastanawia Was co Ela z bloku obok ma w majtkach. W takim przypadku to normalny i ważny etap rozwoju. W innych jednak zaufajmy drugiej osobie, że wie, co czuje i kim jest, i nie dręczmy jej pytaniami, na które odpowiedzi niczego nie zmienią. 

2 thoughts on “To chłopak czy dziewczyna?

  1. Hej hej!
    Dzięki za ten tekst. Pokazuje on, jak marnej próby w świetle naszej autentycznej wiedzy, niestety pozyskanej dzięki temu, że przez pewien czas jako ludzkość fundowaliśmy innym ogrom cierpienia (mowa np. o chirurgii korekcyjnej przeprowadzanej na interpłciowych niemowlętach), są “argumenty” przeciwników “ideologii gender”, że jeśli pozwolimy, by dzieci przebierały się w ubranka nie przypisanej im przy narodzinach płci, to się zrobią transpłciowe albo homoseksualne, albo nie wiadomo jakie jeszcze. Pokazuje także, że jako edukatrki i edukatorzy seksualni, choćbyśmy nie wiem jak się starały/li (choć nie wiem dlaczego miały/libyśmy, no ale załóżmy) i zmuszały/li dzieci do przebierania się w ubrania płci nieprzypisanej im przy narodzinach, żeby uczynić płeć jedynie kwestią wolnego wyboru, jesteśmy skazane/i na porażkę. Płci ani orientacji seksualnej nie wybieramy sobie. To nie są smaki lodów albo ciastka w cukierni.
    Też dzięki za to, że mówisz o osobach niebinarnych. Niebinarność powoli zaczyna być widoczna, ale wciąż jest z tym naprawdę słabo. Jest też bagatelizowana, albo sprowadzana do objawów różnych zaburzeń psychicznych, albo po prostu nierozumiana, często mylona z nonkonformizmem płciowym na przykład. Niebinarność jest jednak spektrum różnych autentycznie odczuwanych przez osoby, normalnych płci, które nie tożsame z “kobieta” lub “mężczyzna”. Spektrum to bardzo rozwija się, pojawiają się nowe określenia, ponieważ wyrażenie swojej niebinarnej płciowości w języku, który nie został do tego przystosowany, nie jest wcale proste. Myślę, że będziemy coraz więcej słyszeć o osobach niebinarnych, nie dlatego, że taka jest moda, ale dlatego, że dopiero teraz pojawia się wiedza na ten temat i osoby zaczynają wreszcie znajdować swoje tożsamości, na które wcześniej nie było miejsca w ich języku czy w ich życiu i funkcjonowaniu.

    1. w ogóle coraz więcej dowiadujemy się o człowieku, więc mam nadzieję, że taka wiedza będzie wkrótce powszechna 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published.