Close
Akademia Kultury Seksualnej. Srom i pochwa.

Akademia Kultury Seksualnej. Srom i pochwa.

A co Twoi znajomi myślą na ten temat? Udostępnij u siebie
Share on Facebook
Facebook
0Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email

Ostatnio dość dużo rozmawialiśmy na instagramie i facebooku o nazewnictwie organów płciowych. Niektóre moje teksty na ten temat i Wasze komentarze znajdziecie tutaj albo tutaj. Zdarzało się, że Waszą niechęć budziło słowo „srom”. A to dlatego, że pochodzi od słowa „wstyd” albo dlatego, że niektórym kojarzy się ze słowem „sram”. Nie dyskutuję ze skojarzeniami czy historią języka. Który zresztą jest plastyczny i zmienia się regularnie nawet na naszych oczach. Natomiast to, co jest dla mnie ważne to zdrowie seksualne i wiedza na temat seksualności.

Dlatego poniżej znajdziecie pytania na temat sromu i pochwy, które zadałam Wam podczas #kolokwiumwlozku. Tym razem nie możecie kliknąć w wybraną przez Was odpowiedź, żeby sprawdzić, czy dobrze odpowiadacie. Ale od razu pod ostatnią odpowiedzią przeczytacie wyjaśnienie.

Punkt G to część pochwy wielkości kilku milimetrów.

  1. Prawda.
  2. Fałsz.

Prawidłowa odpowiedź: Fałsz. Coraz częściej mówi się, że punkt G, który miałby być odpowiedzialny za orgazm poprzez stymulację pochwy, to żaden magiczny guziczek czy specjalny obszar w cipce, a… no właśnie – łechtaczka i jej ciała jamiste otaczające pochwę. Dzięki temu jej penetracja czy odpowiednia stymulacja mogą więc doprowadzać do orgazmu, choć najczęściej tego nie robią. Powtarzanie mitu o magicznym punkcie rozkoszy w waginie odciąga uwagę od tej części łechaczki znajdującej się poza pochwą, która jest autentycznie w stanie doprowadzić do orgazmu każdą posiadaczkę tego prawdziwego cudeńka natury.

Dlatego jeśli jesteście ciekawi nowych doznań i macie możliwość ich szukać w obrębie pochwy, róbcie to i szukajcie! Jeśli jednak nie znajdujecie przyjemności w tej formie Waszych aktywności, skupcie się na tym, gdzie one są na pewno i z dużym prawdopodobieństwem przyniosą Wam orgazm. Na łechtaczce.

A tak na marginesie, to wciąż nie widziałam jeszcze drugiego sezonu „Sex education”. Widziałam natomiast jeden fragment, jak matka Otisa prezentuje ogromny wspaniały model sromu, z którego wyciąga kawałek łechtaczki. No właśnie – kawałek. Nie jest to cała łechtaczka. W rzeczywistości wygląda tak:

źródło zdjęcia: Vielma.at

Ciemny lub inny kolor warg sromowych wewnętrznych:

  1. jest spowodowany przez infekcje przenoszone drogą płciową.
  2. świadczy o zmianach chorobowych.
  3. jest normalny.

Prawidłowa odpowiedź: jest normalny. Wulwa może w ogóle cała składać się z różnych kolorów i odcieni, od różów przez czerwienie po brązy, co autorka instagrama thevulvagallery w swojej książce nazwała „tęczą między nogami”. Co więcej, wszelkiego rodzjau asymetria w wielkości warg sromowych wewnęrznych i zewnętrznych też jest zupełnie normalna, normalne też są różne wielkości widocznej części łechtaczki.

Niech Was również nie zmyli nazywanie warg sromowych mniejszymi i większymi, co w żaden sposób nie oddaje ich prawdziwej wielkości. Najczęściej bowiem to te tzw. mniejsze wargi wystają z tych tzw. większych i sprawiają wrażenie, że „coś jest nie tak!” Nic nie jest nie tak, tak wygląda anatomia i dlatego coraz częściej używa się nazw wargi wewnętrzne i zewnętrzne, co opisuje je bardziej adekwatnie. Jeśli wargi sromowe uniemożliwiają Wam np. jazdę na rowerze (bo sprawia to ból), albo utrudniają chodzenie (bo znowu ból), to może być wskazówka, że warto udać się do lekarza, który przyjrzy się ich budowie. Poza tym, są najpewniej zdrowe i normalne. Pamiętajcie też, że nawilżenie warg podczas podniecenia bardzo uprzyjemnia seks, a więc ich rola jest nie do przecenienia!

Na obrazku ujście cewki moczowej to:

źródło zdjęcia: Wikipedia
  1. A.
  2. B.
  3. C.

Prawidłowa odpowiedź: B. A to widoczna część łechtaczki, a C to wejście do pochwy.

Nieznajomość budowy sromu, czyli niewiedza, gdzie dokładnie znajduje się cewka moczowa, łechtaczka, wejście do pochwy bardzo utrudnia również rozmowę na temat przyjemności seksualnej. To ważne, aby wiedzieć, że pochwa ma znaczenie głównie w seksie penetracyjnym, który jednocześnie nie przynosi orgazmu większości kobiet, które go uprawiają. A zatem odpowiednie nazywanie własnych narządów, wiedza na temat tego, jak są zlokalizowane i jakie pełnią funkcje pozwala włączyć do seksu te części ciała, które tę przyjemność przynoszą. Np. – o niej nigdy za wiele – łechtaczkę. Ale też – i znowu – wargi sromowe, które wilgotnieją i odpowiednio stymulowane dodatkowo zwiększają podniecenie.

To, co nienazwane nie istnieje. Jeśli mówimy „pochwa” mając na myśli całe bogactwo sromu, to redukujemy ten srom wyłącznie do jednego organu i jego funkcji. Ważnych, bo rozrodczych. Ale nie jedynych!

Orgazmu dzięki stymulacji pochwy doświadcza:

  1. 75% kobiet.
  2. 50% kobiet.
  3. 25% kobiet.

Prawidłowa odpowiedź: 25% kobiet. To są dane powszechnie dostępne i oparte na wielu badaniach, które prowadzi się prawie od 100 lat. No cóż, jak już wiecie, w pochwie nie ma łechtaczki. Ale pocieszające jest to, że jest ona blisko pochwy i pamiętajcie, żeby o niej… pamiętać podczas seksu. Najczęściej zaleca się – w seksie dwupłciowym i jeśli kobieta już umie osiągać orgazm przez stymulację łechtaczki – żeby zająć się najpierw doprowadzeniem do orgazmu kobiety, a dopiero potem ewentualnie penetracją, jeśli wciąż macie ochotę na taki rodzaj seksu. Ten orgazm tam jest i jest możliwy, uwierzcie, nie rezygnujcie z niego. 

Ból podczas penetracji najczęściej wynika z:

  1. chorób lub infekcji albo kwestii psychologicznych.
  2. „pękniecia” tzw. błony dziewiczej.
  3. A i B są prawidłowe.

Prawidłowa odpowiedź: chorób lub infekcji albo kwestii psychologicznych. Z błoną tzw. dziewiczą jest taki kłopot, że po pierwsze nie ma ona nic wspólnego z tym, że się jest osobą przed debiutem seksualnym. Nie jest żadnym (ŻADNYM) wyznacznikiem tego, czy się ma doświadczenia seksualne, takie jak penetracja, czy nie. A po drugie, „pękniecie” hymenu nie może wynikać z bólu podczas penetracji, ponieważ hymen nie pęka. Jeśli w ogóle doczekuje do czasu pierwszej penetracji, to rozciąga się, a ewentualna bolesność wiąże się wtedy z brakiem nawilżenia, tarciem. Częściej jednak jest to kwestia chorób, infekcji czy przede wszystkim obaw i lęków, podczas których niemożliwe jest rozluźnienie mięśni.

A zostając jeszcze przy nazwie „błona dziewicza” to warto przypomnieć, że skoro – jak już wiemy – ta część ciała nie ma nic wspólnego z inicjacją seksualną, to znaczy, że sama nazwa jest błędna. Dlatego polecam używania określnia „hymen” czy „wieniec pochwy”, ewentualnie „tzw. błona dziewicza”.

A może kawka? Jeśli chcesz dać mi znać, że moja praca ma sens, kliknij w zdjęcie poniżej.

Zdjęcie do artykułu: Hanna Postova na Unsplash.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Zapisz się do newslettera