Close
On* ogląda porno! Co teraz?

On* ogląda porno! Co teraz?

A co Twoi znajomi myślą na ten temat? Udostępnij u siebie
Share on Facebook
Facebook
0Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email

Jeśli macie kłopot z tym, że Wasza druga osoba ogląda w ukryciu pornografię, najprawdopodobniej nie jesteście z tym osamotnione/ osamotnieni.

Statystyki popularnego serwisu z pornografią podają, że w 2019 roku dziennie odwiedzało go 115 milionów osób. Co rocznie daje jakieś 42 miliardy odwiedzin. Populacja świata liczy niecałe 8 miliardów ludzi. Jaki z tego wniosek? Patrząc na te liczby można by pomyśleć, że każdy człowiek na świecie jakieś pięć razy w ciągu roku sięga po porno.

A zatem ciężko czuć osamotnienie, gdy niemal każdy czasem korzysta z pornografii. Piszę „niemal”, bo oczywiście liczby to liczby i nie jest tak, że w prosty sposób przekładają się na nasze życiowe doświadczenia. W związku z czym nie każdy z nas to robi, rzecz jasna. Zakładam jednak, że większość. W tym także Twoja druga połowa. Przy czym warto pamiętać, że to nie musi być wyłącznie tytułowy „on”. Gwiazdka w tytule tekstu oznacza, że tak, dziewczyny i kobiety też oglądają pornografię. I tak, też mogą to robić w ukryciu. Co zrobić, jeśli Twoja osoba rzeczywiście robi to skrycie, a Ty przez przypadek to odkryjesz?

Strach, lęk, obawy

Sekspozytywność namawia nas często do znalezienia zrozumienia dla tego rodzaju aktywności. W końcu ograniczanie czyjejkolwiek zdrowej seksualności nie jest w porządku. Jedyna seksualność, jaka należy do nas samych to nasza własna seksualność. I tutaj właściwie ten tekst mógłby się kończyć. Ale oczywiście nie jest to takie proste. A przynajmniej nie dla wszystkich.

Twoje obawy i niechęć, a nawet niezgoda na oglądanie pornografii przez partnera/ partnerkę są jak najbardziej w porządku. Nie oznaczają, że jesteś zablokowaną nudziarą albo zakompleksionym dziwakiem. Po prostu nie uznajesz takiej formy rozrywki. W taki sam sposób jak Twoja druga osoba ją uznaje. Co z tym zrobić?

Na początek sprawdź, czego dokładnie się boisz. Że to tzw. uzależnienie? Albo że Cię zdradza? A może że nie wystarczasz? Czy coś jeszcze innego?

Zrozumienie przyczyny pozwoli przede wszystkim ujarzmić strach, który czujesz. Po co go ujarzmiać? Po to, żeby spróbować racjonalnie przyjrzeć się całej sprawie. Masz prawo się bać, natomiast strach utrudnia racjonalne myślenie, wyciąganie wniosków i podejmowanie decyzji. Dlatego to ważne, żeby się mu przyjrzeć.

„Uzależnienie”

Korzystanie z pornografii nie jest równoznaczne z tzw. uzależnieniem. Wbrew powszechnym opiniom oglądanie porno nawet regularnie nie powoduje z automatu, że człowiekowi zwiększają się potrzeby z nią związane i chce jej coraz więcej. To mit.

Badania, z których wiemy, jak działają bodźce gratyfikujące, na układ nagrody w mózgu mówią tylko tyle, że taki mechanizm istnieje. Rzeczy, które sprawiają nam przyjemność powodują, że wydziela się np. dopamina, czyli tzw. hormon szczęścia. Jest nam przyjemnie i dążymy do tego, żeby tej przyjemności doświadczać.

Pornografia działa podobnie jak jedzenie, które nam smakuje czy nowe ubranie, które nas bardzo cieszy. W takim sensie podobnie, że może poprawiać nastrój, relaksować, uspokajać czy dawać zadowolenie. Ale jednak nie każdy, kto ma lub miał regularny kontakt z pornografią się od niej uzależnia. Co więcej, nie każdy, kto miał w ogóle jakikolwiek kontakt z pornografią odczuwa potrzebę wracania do niej. Tak samo jest z alkoholem, narkotykami, jakimś nadmiarowym jedzeniem czy nierozsądnymi, niepotrzebnymi zakupami itd. Dlaczego? Ponieważ sama substancja czy zachowanie to za mało, żeby doszło do uzależnienia. Potrzebne są jeszcze inne czynniki, takie jak nieumiejętność regulowania emocji, trudność w nawiązywaniu i utrzymywaniu więzi, niemożność czerpania z relacji, w których się jest, przeżycie jakiegoś rodzaju traumy czy dotkliwego braku w okresie dzieciństwa czy dorastania.

Samo oglądanie pornografii to za mało, żeby się od niej uzależnić. Istotne są jeszcze wewnętrzne motywacje, które skłaniają do sięgania po nią.

Dlatego tak, istnieje obawa, że Twoja druga osoba może mieć kłopot z nadmiarowym korzystaniem z porno. Ale sam fakt, że to robi to za mało, żeby stwierdzić, czy rzeczywiście tak jest. Ważne jest poznanie i zrozumienie motywacji, które stoją za sięganiem po nią.

Zdrada

W idealnym świecie osoby decydujące się na bycie w związku na samym początku omawiają co dla kogo jest zdradą. Wydaje się, że zdrada to zdrada, ale prawda jest taka, że dla każdego znaczy ona co innego.

Dla jednych zdradą będzie flirt, dla innych pisanie SMS-ów z kolegą z pracy, jeszcze inni zdradą nazwą jednorazowy seks, a są tacy, dla których zdrada zaczyna się dopiero w momencie, gdy seks poza związkiem powtarza się regularnie i jest z tą samą trzecią osobą. Nie muszę mówić, że jeszcze inaczej rozumiana będzie zdrada w związkach otwartych.

Oglądanie pornografii jedno z Was może uznawać za zdradę, ale drugie – niekoniecznie. Dlatego warto ustalić na początku, jakie macie do tego podejście. Po pornografię można sięgnąć w celu przyspieszenia podniecenia, szybkiego odprężenia się czy w momencie, gdy druga osoba nie ma ochoty na seks, a nam go brakuje. Nie każdy powód sięgania po porno musi równać się chęci ucieczki od własnego związku. Jeśli jednak umówiliście się, że porno to zdrada, to oczywiście macie prawo czuć się zdradzone/ zdradzeni.

Jeśli nie macie takiej umowy i przydarzyło Wam się tak, że druga strona oglądała pornografię i jest to dla Was coś, z czym źle się czujecie, ustalcie teraz, jakie to dla Was jest w kontekście zdrady.

Przy czym warto pamiętać, że umawianie się na nieoglądanie porno, jeśli tego nie czujecie/ nie chcecie, nie jest dobrym rozwiązaniem. Oczywiście może się wydawać, że „już nigdy” i „w ogóle”, ale prawda jest taka, że wcześniej czy później do niej zajrzyjcie ponownie. Z nudy czy z jakiejkolwiek innej potrzeby. A wtedy Wasza umowa, na którą zgodzicie się bez przekonania będzie mieć tylko takie działanie, że pojawi się poczucie winy, wstydu, beznadziei. A takie uczucia mogą sprawiać, że być może ponownie będziecie chcieli sięgnąć po porno. Wtedy bowiem mogą pojawić się myśli „no skoro nie dochowałem/ nie dochowałam słowa, to znaczy, że jestem beznadziejny/ beznadziejna, jestem i tak do niczego”. A skoro tak, to można sięgnąć znowu, bo przecież nic się nie traci… I koło się zamyka.

„Czy ja już nie wystarczam?”

Obawa, że skoro druga osoba sięga po pornografię, to na pewno ja już jej nie wystarczam jest czymś normalnym. Ale też najczęściej – nieprawdziwym.

Sięganie po porno zupełnie nie musi mieć związku z atrakcyjnością jednej z osób w związku. Z jakichś powodów jesteście razem, co oznacza, że w jakiś sposób wybraliście siebie nawzajem. A przecież nie jest tak, że chcemy być w związku z każdą osobą, która jakkolwiek wpadnie nam w oko.

W kwestii „wystarczalności” można też zastanowić się, czy Twój partner/ Twoja partnerka może mieć jakiś kink, który kręci, a którego być może nie ma odwagi przedstawić Tobie. Kink to uznawane za mniej typowe czy mniej stereotypowe upodobania erotyczne. Jakiś szczególny rodzaj seksu czy zachowania erotycznego. Może to być wąchanie stóp, przebieranie się w postaci z bajek, podduszanie czy oddawanie moczu na drugą osobą lub chęć, aby to partner/partnerka nas obsikał/ obsikała.

Kink uchodzi za coś specyficznego, ale prawda jest taka, że wiele osób ma jakieś upodobanie w seksie, które można uznać za niestandardowe. Po prostu o tym nie rozmawiamy! Może się więc zdarzyć, że osoba raz na jakiś czas oddaje mu się oglądając go na filmie porno, co wydaje jej się zdrowszym czy właściwszym zachowaniem. Gdyby realizowała go z inną osobą poza związkiem, to czy to byłoby w porządku i wobec Ciebie, i wobec osoby, z którą by ten kink realizowała? No chyba że ta osoba byłaby świadoma układu, w jakim jest i miała w sobie zgodę na niego. W każdym razie wybór pornografii w tym kontekście może się wydawać dla osoby ukrywającej swoje skryte fantazje całkiem rozsądnym rozwiązaniem.

No ale i co teraz?

Znalezienie odpowiedzi na to, co dokładnie stoi za obawami w związku z pornografią pozwoli zastanowić się co można dalej z tym zrobić. No więc załóżmy, że znacie już powód sięgania po porno drugiej osoby. Udało Wam się o tym porozmawiać, jakoś się temu przyjrzeć. No i co teraz?

Sytuacja może komplikować się, gdy z jakiegoś powodu ostatnimi czasy macie mniej seksu. Z różnych powodów. Może pojawiło się małe dziecko? A może jest tych dzieci trójka i czasem nie wiecie już jak się nazywacie? Albo więcej zadań w pracy, więcej stresu, więcej obowiązków? Może macie gorszy czas? Albo zwyczajnie po latach fajnego seksu przyszedł moment, kiedy aktualnie tego seksu jest mniej. Co jest zupełnie normalne. Za chwilę będzie go więcej. Potem znów mniej. Potem jeszcze mniej. Więcej. Wcale. I tak w kółko. To wszystko są możliwe, normalne i niejedyne przyczyny rzadszego niż dotąd seksu.

Nie istnieje jedno rozwiązanie dobre dla wszystkich. Jednak przede wszystkim zachęcam Was do rozmowy. Jeśli nie zgadzasz się na to, żeby druga osoba oglądała pornografię, powiedz to. Zastanów się, czego się obawiasz i o tym powiedz. Na początek ułóż sobie w głowie, co dokładnie chcesz powiedzieć i dlaczego, i to zrób. To może być trudne, ale w końcu jesteście w związku, a temat pornografii to jeden z wielu możliwych wątków Waszej relacji.

Żeby rozmowa miała sens, pamiętajcie, że jesteście w niej razem. To nie monolog i wytyczne, jak ma się zachowywać druga osoba, ale dialog. Wymiana emocji, uczuć, przemyśleń, przekonań. Każdy w parze ma prawo do swoich granic. Jedna strona może chcieć, aby w związku nie było porno i o to poprosić. Ale druga może się z tym nie zgodzić i chcieć mieć możliwość korzystania z niego czasem.

Czy możliwy jest kompromis?

Kwestia oglądania porno w parze nie musi być kwestią „tak albo nie”. To od Was zależy, jakie znajdziecie dla siebie rozwiązanie. Kluczowe jest, aby rozmawiać o własnych potrzebach i pragnieniach. Nie żądać, nie stawiać przed faktem dokonanym, nie manipulować, nie grozić, nie szantażować. Jak to zrobić?

Przede wszystkim zrozumieć własne emocje. Zobaczyć je, nazwać i przyjąć. Emocje oznaczają, że jesteście żywymi istotami i pokazują Wam, że coś czujecie. Ale mijają. Wiedzcie, skąd się biorą i je przyjmijcie, a następnie spróbujcie wspólnie znaleźć wyjście. Złość to często informacja, że przekraczane są nasze granice. Przyjrzyjcie się więc tym granicom i sprawdźcie, jak możecie się przy tych granicach odnaleźć.

Strona, która chce oglądać porno powinna też umieć otwarcie komunikować swoje potrzeby. To nie ma być kwestia wyłącznie odpierania ataku albo narzucania swoich potrzeb bez słuchania i słyszenia obaw drugiej osoby. Bądźcie uczciwi – wytłumaczcie, czego szukacie w porno, co w nim lubicie. Jeśli przeczuwacie, że możecie mieć kłopot z nadmiarowym oglądaniem porno, przyjrzyjcie się temu. Sprawdźcie, czy jesteście gotowi szukać pomocy. Jeśli to nie jest kwestia nadmiarowości, ale wniesienia czegoś nowego do związku, poszukajcie, jak możecie to zrobić. Jak o tym opowiedzieć tak, żeby przekonać osobę niechętną porno, że nie jest ono zagrożeniem dla Waszej relacji. Może moglibyście je włączyć w swoje życie erotyczne? Jak? Pamiętaj, że po Waszej stronie też jest miejsce na ustępstwa.

Chciałabym Wam napisać „zróbcie tak i tak, to wszystko jest proste”. Ale wcale nie jest proste. Tylko Wy sami wiecie, co jest możliwe dla Was jako pary. Ja chcę Was tylko przekonać, że jesteście w stanie się dogadać. Jesteście w stanie znaleźć sposób na zrozumienie siebie i swoich potrzeb. Jeśli to trudne, poszukajcie pomocy specjalistycznej, która pomoże Wam się odnaleźć w takiej rozmowie.

Warto pamiętać, że jedna rozmowa być może nie załatwi sprawy.

Rozrywka i etyka

Na koniec chciałabym zachęcić Was do… etycznego korzystania z porno, jeśli np. ustalicie, że będzie ono czasem gościć u Was w domu. Co to znaczy etycznego? Pornografia to film. Występują w niej aktorzy i aktorki, ktoś te filmy reżyseruje, montuje, dystrybuuje itd. Warto o tym pamiętać i wspierać takie serwisy, które nie okradają twórców/ twórczyń. Dobrym pomysłem jest korzystanie z abonamentu w serwisie, który przypadnie Wam do gustu. Darmowe, najbardziej popularne portale wiążą się z różnego rodzaju nadużyciami, w tym również finansowymi, dlatego warto wspierać etyczny przemysł.

Bo pornografia to przecież przemysł rozrywkowy. I skoro płacimy za seriale, muzykę czy książki, to warto zapłacić też za porno. Zresztą bardzo ubolewam, że ciężar dyskusji wokół porno wybrzmiewa gdzieś pomiędzy „uzależnia, zakazać!” a „to handel ludźmi, zakazać!” zamiast zajmować się rozmową o tym, że za rozrywkę związaną z seksem powinniśmy przede wszystkim płacić.

Jeśli chcecie oglądać porno, a jednocześnie zależy Wam na tym, żeby ludzie otrzymywali wynagrodzenie za swoją pracę, a z Waszym seansami nie wiązała się obawa, że film został ukradziony i być może oglądacie coś, za czym stoi jakieś cierpienie, oglądajcie w sprawdzonych źródłach. Gdzie? Zajrzyjcie do tekstu Natalii Grubizny na ten temat tutaj.

PS. Handel ludźmi to nie pornografia, choć pornografia jak najbardziej może się wiązać z handlem ludźmi. Zakazać się go nie da. Tak jak nie da się zakazać gwałtów, zabójstw czy kradzieży, ale na pewno należy z nim walczyć w mądry i skuteczny sposób, to oczywiste. Robić to można na różne sposoby, np. korzystając z etycznej pornografii.

Zdjęcie Charles Deluvio na Unsplash.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Zapisz się do newslettera