Close
O, jaka śliczna dziewczynka z Ciebie!

O, jaka śliczna dziewczynka z Ciebie!

A co Twoi znajomi myślą na ten temat? Udostępnij u siebie
Share on Facebook
Facebook
0Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email


Zacznijmy od małego ćwiczenia. Czy pamiętacie jak zareagowaliście w jakimś ostatnim czasie na widok małej dziewczynki? Przypomnijcie sobie. Co jej powiedzieliście? Jak się przywitaliście? Czego dokładnie dotyczył Wasz komentarz na jej temat? Jakiego słowa użyliście nazywając to, co zrobiła lub jak wyglądała? Ja w rodzinie i wśród znajomych dość często słyszę skierowane do mojej córki „A co to za śliczna dziewczynka?” „A kto to taki piękny?” „Jaką masz śliczną sukienkę?” „Kto Ci kupił taką ładną bluzeczkę?” Albo po prostu krótkie „Ślicznie!” „Pięknie!”

Jednym słowem, są to najczęściej komunikaty dotyczące wyglądu i ubrania. Wynikają one oczywiście z dobrej woli! Dzieci przecież najczęściej są ładnie ubrane i ładnie wyglądają, a my chcemy być mili. Chcemy pokazać, że je widzimy i podziwiamy. Jednocześnie jednak używając wyłącznie tego rodzaju komunikatów wyświadczamy im niedźwiedzią przysługę. 

Albo idealnie, albo wcale

W naszej kulturze bycie pięknym to synonim bycia idealnym. No bo kto jest „piękny” na bilbordach czy w reklamach? Ktoś, kto nie ma „zbędnego” owłosienia, ma odpowiednią figurę, ułożoną fryzurę, doskonały makijaż, modne ubranie. A przecież w świecie rzeczywistym nie jesteśmy idealni. I możemy oczywiście do ideału nieustannie dążyć. Ale też myślenie o tym, że muszę być idealna (bo przecież „chcę być piękna. Rodzice i otoczenie mówią, że jestem piękna, chwalą mnie za to, uśmiechają się, jak mi to mówią”) często hamuje przed podejmowaniem jakichkolwiek działań! Boimy się próbować, zaczynać, tworzyć w obawie przed tym, że wynik końcowy nie będzie właśnie idealny. Piękny.

A przecież sprawczość i działanie nie zaczynają się tam, gdzie coś jest w 100% idealne. Często, aby w ogóle cokolwiek osiągnąć musimy zacząć nie mając pewności, że się powiedzie. Co więcej, po drodze może się okazać, że jakaś część naszej pracy jest doskonała, jakaś wystarczająca, a jakaś całkiem przeciętna. To normalne. 

Jak zatem wspierać małe dziewczynki, aby wyrosły na pewne siebie dorosłe osoby? Co mówić poza – nie zamiast – pięknie wyglądasz”, „ale masz piękną sukienkę”, „o, jaka piękna fryzura”?

Dowiedz się, jak jej minął dzień 

Jeśli zastanawiasz się, jak zagadać do przedszkolaka inaczej niż oceniając wygląd zapytaj po prostu o jej dzień. Okaż zainteresowanie tym, co dzisiaj robiła. Możesz spytać o konkretne godziny albo aktywności. Dopytać o szczegóły. 

W ten sposób oddajesz głos dziecku pokazując mu jednocześnie, że jego historie i doświadczenia są dla Ciebie ważne. Że wzbudzają Twoją ciekawość. Że chcesz słuchać.

Poproś o pomoc

Jeśli odwiedza Cię rodzina z dzieckiem, możesz zawsze spróbować zaangażować je w jakąś czynność, którą masz do wykonania. Może to być sklejenie książki, pomoc w przygotowaniu posiłku czy podlaniu kwiatów. Małe dzieci z reguły lubią pomagać i lubią, jak się im pozwala wykonywać takie prace domowe, jak dorośli.

W ten sposób pokazujesz dziecku nie tylko, że na nie czekasz z prośbą o pomoc, ale też, że masz zaufanie co do poprawnego wykonania zadania. Które oczywiście nie musi być wypełnione doskonale. Na wczesnym etapie rozwoju nie chodzi o sam efekt. Chodzi o wspieranie sprawczości, ciekawości, inicjatywy, samodzielności.

Zauważ wysiłek

Nawet jeśli widzisz małą dziewczynkę, która właśnie przystroiła się we wszystkie błyskotki mamy, babci, cioci czy czyjekolwiek wciąż nie musisz mówić „Ojej, jaka jesteś piękna.” „O, jak ślicznie!” Zwróć uwagę na wysiłek, jaki włożyła w nakładanie tego wszystkiego. Nazwij co widzisz, powiedz, że musiało ją to kosztować wiele czasu, że musiała przemyśleć, zaplanować. Zresztą w zauważaniu wysiłku nie chodzi tylko o ten związany z wyglądem. Możesz nawiązać do jakiegokolwiek zadania, o którym wiesz, że dziecko brało udział lub które wykonało w Twojej obecności.

Dzięki temu dowie się, że jej trud jest widoczny. Że wykonała pracę, która jest dostrzegalna. A Ty podziwiasz ją za tę pracę, nie sam wygląd.

Zapytaj o zainteresowania

Nawet dwuletnie dziecko i młodsze możesz spytać o zainteresowania. Nie chodzi o to, że zaczniecie oto dyskutować w ten sposób o tym, czym się żywiły pterodaktyle czy inne brachiozaury, ale zwyczajne zagadanie, zauważenie obecności dziecka. Nawet jeśli się tylko uśmiechnie i schowa za czyimiś nogami. Więc następnym razem, jak odwiedzisz rodzinę z małym dzieckiem nie mów na dzień dobry „Ale tu mieszka piękna księżniczka”, tylko spytaj, która zabawka czy książeczka jest jej ulubioną.

To pokazuje znowu zainteresowanie z Twojej strony. Chcesz poznać dziecko i jego świat, a Twoje pytanie jest zaproszeniem do dyskusji. Nawet jeśli dziecko nie podejmie jej teraz, to na pewno zrobi to za którymś kolejnym razem. 

Zapytaj o opinię

Jeśli zastanawia Cię jakiś temat, mniej lub bardziej skomplikowany, zawsze możesz zagadać do dziecka pytając je o opinię. Co ono sądzi. Być może widzi coś inaczej i będziecie mieć okazję do dyskusji. A być może zgodzi się z Twoim zdaniem.

Tutaj też pokazujesz, że słuchasz i jesteś ciekaw zdania dziecka. Jego głos jest dla Ciebie ważny! To wpływa bardzo pozytywnie na myślenie dziecka o sobie. „Jestem ważne, jestem potrzebne”.

Spytaj, jak się czuje

Jeśli odwiedzasz znajomych czy rodzinę z dzieckiem możesz zawsze na początku spytać, jak się ono czuje. Po prostu. Tak, wiesz, z amerykańska. I znowu, nie chodzi o to, że zaczniecie sobie teraz diagnozować problemy emocjonalne i odbywać grupę wsparcia, bo to nie ta okazja.

Chodzi o dostrzeżenie tego, że dziecko tak jak każdy człowiek przeżywa emocje. I te emocje, wszystkie, są ważne. Ważne, bo stanowią o jego przeżyciach. Dlatego zapytaj, „Hej, co słychać, jak się dzisiaj czujesz?” Przedszkolak może Ci coś opowie, a dwulatek albo zacznie się uśmiechać, albo chować za czyjeś nogi. Ale będzie widoczny. Ważny.

Powiedz, jak się czujesz z powodu spotkania

Zresztą Ty też możesz powiedzieć, jak się czujesz w związku z tym, że widzisz dziecko. „Cześć, cieszę się, że Cię widzę!” wystarczy, żeby zagadać i nie zaczynać spotkania od oceniania wyglądu czy ubioru.

Mówienie o swoich odczuciach jest zawsze nawiązaniem do tzw. komunikatu „ja”, w którym chodzi o zdrowy kontakt między ludźmi nieobarczony manipulacją czy zrzucaniem odpowiedzialności za nas samych na drugiego człowieka. Stosowanie go w obecności dziecka oswaja je z tego rodzaju komunikacją.

Ten rodzaj komunikatu jest przy okazji przydatny, jeśli rzeczywiście chcecie wyrazić zachwyt wyglądem dziecka. Zamiast mówić „O, jak ślicznie” można powiedzieć „Podoba mi się ta sukienka” albo „Podobasz mi się w tej sukience”. To odciąga uwagę od jakichś cech dziecka, a skupia się na Twoim odbiorze. No bo w końcu to Twój odbiór rzeczywistości.

Zaproponuj wspólną aktywność

Propozycja wspólnej aktywności to doskonała okazja do zrobienia czegoś wspólnie. Pokazujesz tym swoje zainteresowanie dzieckiem, chęć spędzenia wspólnie czasu. A przede wszystkim wzmacniasz sprawczość i chęć działania. To bardzo przyda się dziecku w trakcie całego rozwoju, no i w dorosłym życiu.

Miejsce publiczne

No dobra. A co jeśli widzisz dziecko jeden raz gdzieś w sklepie czy innym publicznym miejscu i po prostu chcesz zagadać, bo zwróciło Twoją uwagę? 

Nie musisz nawiązywać do wyglądu. Możesz nawiązać do sytuacji czy kontekstu, w którym się znajdujecie. Opowiedz o swoim doświadczaniu tej sytuacji czy uczuciach. „Też masz ochotę na lody tutaj? Ja mam bardzo”, jeśli jesteście w lodziarni. „Ale miła pogoda na spacer, prawda? Bardzo lubię tu spacerować”, jeśli akurat spotykacie się w parku czy lesie. „A wiesz, że w tym ogrodzie jest dużo wiewiórek, ja już kilka widziałam, a Ty?” 

Możliwości jest całe mnóstwo, chodzi o to, żeby zwrócić uwagę na zewnętrzne okoliczności, podzielić się swoimi odczuciami i ewentualnie zapytać dziecko o jego odczucia. Żadnego oceniania czy skupiania się na czyimkolwiek wyglądzie.

Takich tematów może być oczywiście całe mnóstwo! Wszystko zależy od Waszej pomysłowości i otwartości. Do czego potrzebna ta otwartość? No właśnie do tego, żeby wyjść z utartego kręgu „O, jak pięknie”, „o, jak śliczne”, które większości z nas cisną się na usta przy spotkaniu z dzieckiem!

Ale moje dziecko jest piękne!

Wierzę, że Wasze dzieci są piękne, bo ja w swoim życiu widziałam tylko jedno brzydkie dziecko. Choć jak mówię o tym w domu, to ściszam głos i słyszę „Jak możesz tak mówić! Nie mów tak! Wszystkie dzieci są piękne!” No więc, tak są. I jasne, mówcie im to! Nie chodzi o to, że musicie zupełnie wyrugować taki język ze swojego rodzicielskiego słownika. Ale pamiętajcie, żeby różnicować. Oceniajcie, jeśli macie taką potrzebę, a potem wspierajcie inne rzeczy.

Zupełny brak takich ocen może być tak samo zgubny jak wyłączne skupianie się na ocenianiu wyglądu. Dlatego przydatne jest znalezienie środka. Wasze córki są i piękne, i mogą wszystko. Mówienie o pięknie przychodzi nam często łatwiej niż wspieranie ich sprawczości, umiejętności, zaangażowania, chęci. Ćwiczymy się w tym drugim.

Zdjęcie: unsplash.com

5 thoughts on “O, jaka śliczna dziewczynka z Ciebie!

  1. Super tekst! Często nie wiem jak mam zagadać do dzieci i niechcący popełniam opisane tu błędy. I to nie tylko w stosunku do dziewczynek. Twoje przykłady bardzo pomogą!

  2. O, dokładnie, od dłuższego czasu mam właśnie problem z tym, czym zastąpić te komentarze dotyczące wygladu, i tu jest dużo dobrych pomysłów 🙂 Dziękuję!

  3. Dziękuję bardzo! ten tekst dał mi dużo do myślenia. również mam pytanie – ma Pani jakieś sugestie, jak rodzicom warto reagować, kiedy osoby bliskie lub po prostu przechodnie komplementują oceniająco ich dziecko? zazwyczaj dziękuję, ale czuję, że nie do końca się z tym zgadzam. może, jakiś kulturalny element edukacyjny w te moje odpowiedzi wprowadzić? tylko nie wpadłam, jak to lepiej zrobić…

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Zapisz się do newslettera