Close
Jak wysyłać gołe zdjęcia?

Jak wysyłać gołe zdjęcia?

A co Twoi znajomi myślą na ten temat? Udostępnij u siebie
Share on Facebook
Facebook
0Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email

Czytaliście „Boskie przyrodzenie. Historia penisa”? Autor wierzy i wielokrotnie to podkreśla, że na przestrzeni dziejów posiadanie członka było wystarczającym powodem do dumy, a żadna okazja nie była zła, żeby dać do zrozumienia, że On. Tam. Jest.

Nie wnikam. Być może. Jakiś czas temu Amerykanka, Whitney Bell, stworzyła galerię zdjęć penisów, które otrzymała nie prosząc o nie. Zajrzyjcie na jej stronę. Zebrała całkiem pokaźną kolekcję. Dzisiaj w dobie smartfonów i coraz lepszych aparatów fotograficznych, wysłanie zdjęć genitaliów – zarówno męskich jak i żeńskich – to całkiem prosta forma rozrywki.

I może być całkiem przyjemna, o ile w ogóle ogarniacie, jak się za to zabrać, nikt nie wysyła Wam niczego wbrew Waszej woli i nie stajecie się pośmiewiskiem np. w szkole. Statystyki mówią, że jeśli chodzi o nastolatki w wieku od 12 do 17 roku życia, to 1 na 7 wysyła takie zdjęcia, a 1 na 4 otrzymuje. Warto wiedzieć, że 8% otrzymało tego rodzaju zdjęcie bez wyrażenia na to zgody. Istnieje zatem całkiem duże prawdopodobieństwo, że Wasze dziecko weźmie również udział w takiej wymiance.

Sexting, czyli please send nudes

Jeśli pamiętacie mój tekst o tym, jak rozmawiać z nastolatkiem o pornografii, to wiecie, że dzieci mają coraz wcześniej kontakt z golizną. Nie tylko w formie filmów. Sexting, czyli wysyłanie nagich zdjęć może przynieść im nie tyle przykrej sławy, co różne inne poważniejsze konsekwencje. Również takie związane z pogorszeniem nastroju, a nawet depresją. Dlatego rozmowę o tym zacznijcie chwilę przed wejściem dziecka w wiek dojrzewania. Sprawdźcie, czy Wasze dziecko zna to pojęcie, czy wie, na czym polega i z czym może się wiązać.

Jak zwykle przy tego rodzaju rozmowach ważne są dwie rzeczy. Wasza relacja z dzieckiem i to, aby niepotrzebnie dziecka nie straszyć. Relację budujecie od pierwszych dni życia dziecka. Jeśli natomiast chodzi o lęk np. przed sextingiem, czy jakąkolwiek inną aktywnością mającą związek z seksualnością, to niekoniecznie powstrzyma on dziecko przed wysyłaniem zdjęć. A już na pewno nie wpłynie na to, czy jakieś otrzyma.

Od czego zacząć, czyli jak rozmawiać z młodym nastolatkiem?

Na pewno wytłumaczcie dziecku, czemu rozsyłanie nagich zdjęć może być niebezpieczne. W momencie, w którym klikamy „Wyślij” tracimy kontrolę nad tym, co ze zdjęciem się stanie. Niebezpieczne może być również przekazywanie zdjęć, które ktoś wysłał do nas. W tym przypadku warto zastanowić się, czy mamy prawo przesłać je dalej i w jaki sposób możemy wpłynąć tym na samopoczucie osoby na zdjęciu.

Podpowiedz nastolatkowi, jakie inne rzeczy warto wziąć pod uwagę. Co jeśli adresat/ adresatka zdjęcia zgubi telefon? Co jeśli nadawca i odbiorca się pokłócą? Co jeśli rodzice przejmą telefon osoby, do której chcemy wysłać takie zdjęcie? Takich pytań i opcji jest całe mnóstwo i warto podpowiedzieć, o czym warto pomyśleć przed wysłaniem fotki. I znowu – nie chodzi o to, żeby wzbudzić lęk. Zadbajcie o spokojny ton głosu. Jeśli Wam zdarzyło się kiedykolwiek bawić w sexting, najprawdopodobniej (mam nadzieję!) braliście takie rzeczy pod uwagę. Podsuńcie więc podobne aspekty pod ocenę dziecku.

Nauczcie mówić „nie”. Miłe i grzeczne prośby o nagie fotki mogą wzbudzać w Waszym dziecku przekonanie, że należy je spełnić. Bo to fajny kolega. Bo miło nam się rozmawia. Bo przecież obiecała, że nikomu nie pokaże. Mało kto ma odwagę być nudziarzem, który nie chce się trochę pobawić i pośmiać. Pokażcie, w jaki sposób odmówić, żeby nie wyjść na sztywniaka nie znającego się na dobrej zabawie. Może obrócić wszystko w żart? Zamiast „nudes” wysłać „noods”? 👇🏻

Uczulcie dziecko na prośby w stylu „wyślij mi swoje zdjęcie skoro ja Ci wysyłam moje”. Nigdy nie mamy stuprocentowej pewności, że druga osoba wysyła rzeczywiście swoje zdjęcie, dlatego niekoniecznie musimy się odwzajemniać. A nawet jeśli mamy taką pewność, to i tak nie mamy obowiązku czegokolwiek komukolwiek wysyłać.

Internet to sprytny i potrzebny wynalazek. Trzeba jednak wiedzieć, jak z niego korzystać. Uczcie tego swoje dzieci i pamiętajcie, że założenie blokady na konkretne strony nie zastąpi rozmowy z dzieckiem.

Sexting jako gra wstępna, czyli jak rozmawiać z dorosłym nastolatkiem?

No dobra, a co jeśli Twoje dziecko ma ochotę wysłać nagie zdjęcie, bo ma stałego partnera czy partnerkę? Bardzo dawno temu byłam sobie nastolatką i wciąż pamiętam, jakie rzeczy przychodziły mi do głowy. Nie wysyłałam co prawda nikomu nudesów, bo za moich czasów chyba tylko Carringtonowie mieli komórki. A i to nie wiem. Tak czy siak, nie zakładajcie, że Wasze siedemnastoletnie maluszki żyją tylko maturą. Co one powinny wiedzieć o sextingu, żeby nie zapisać się w czeluściach internetu jako gołe osoby? Ja chyba skupiłabym się na trzech rzeczach.

Po pierwsze, jeśli już podejmiesz decyzję, że chcesz wysłać swoje rozbierane zdjęcie, wyślij takie, na którym nie można Cię rozpoznać. Zero twarzy czy innych charakterystycznych cech ciała czy ubrania. Jednym słowem, nie wysyłaj zdjęć całej sylwetki, niech to będą fragmenty. Dobrym pomysłem jest też użycie filtrów w telefonie. Pamiętacie zdjęcie cipki jednej z bohaterek serialu „Sex education”? Dostała je cała szkoła. Ale właśnie dzięki temu, że było to wyłącznie zdjęcie genitaliów, każdy mógł powiedzieć, że to jego zdjęcie. Zresztą w sextingu, co też warto wiedzieć, nie musi chodzić o dosadną goliznę. Dobrze zrobione zdjęcie fragmentu pleców czy linii obojczyków może tak samo kręcić jak dosłowny dick pic.

Po drugie, jeśli naprawdę znasz osobę, z którą piszesz, ufasz jej i jesteście sobie bliscy, a wszystko wskazuje na to, że jakiś czas spędzicie razem, to zamiast wysyłać zdjęcia zawsze możecie – jeśli jesteście na to gotowi i macie taką możliwość – się po prostu spotkać. I pokazać sobie to, co pokazać chcecie.

Po trzecie, nie wysyłaj nigdy swoich zdjęć, bo taka Cię naszła myśl i nie masz nic innego do roboty. Zawsze, zawsze musisz mieć stuprocentową pewność, że druga osoba ma ochotę takie Twoje zdjęcie zobaczyć. Jak zadbać o zgodę? Są różne metody i zabiegi, ale ja polecam jeden całkiem prosty – zapytaj.

👆🏻 Sprawdźcie hasztag #sendnoods, a zobaczycie, o co chodzi.

2 thoughts on “Jak wysyłać gołe zdjęcia?

  1. A nie prościej byłoby doradzać młodym ludziom po prostu: nie wysyłaj w ogóle? wyśmiej taki pomysł, nie bierz w tym udziału? Cały artykuł poświęcony temu jak :” unormalnić” wysyłanie sobie zdjęć genitaliów. Koniec świata. A ja właśnie staram się synowi 14-letniemu wytłumaczyć , że okazywanie sympatii dziewczynie i bycie cool to nie jest wysyłanie zdjęć krocza – że raczej byłby szczęśliwszy gdyby chciał nawiązywać relacje z dziewczyną, i dopiero potem próbował przejść na głębszy etap, ale w realu, a nie za pomocą zdjęć. Autorka artykułu chyba nie do końca zna problem wysyłania zdjęć między nastolatkami i relacji, a raczej ich braku między nimi. Ja znam, bo przejrzałam telefon syna. Od podszewki. I wiem ile złego wyrządzają taki zabawy, które w tym artykule traktowane są lekko i naturalnie. I tu leży poważny problem: bo ani autorce ani większości rodzicom nie mieści się w głowie, że w większości nastolatki nie są gotowe na oglądanie zdjęć, memów, żarcików o tematyce erotycznej, o filmikach pornograficznych nie wspominając. A mają do tego niestety dostęp także na zwykłym messengerze nie dlatego że szukają, tylko dlatego że wśród kolegów posiadanie takich zdjęć lub filmików jest tak powszechne, tak “normalne”, że w którymś momencie dziecko nastoletnie zaczyna uważać że to widocznie jest normalne. I takie artykuły jak ten powyżej nie pomagają ani rodzicom, ani młodzieży. Pokazują jedynie że właściwie to wszystko można. Znieczulają młodą dziewczynę i chłopaka na szacunek do własnego ciała. Naprawdę nikt nie zastanawia się że to trochę chore? I rzecz najważniejsza: WIEK DZIECKA. W art. powyżej delikatnie w ogóle nie został wymieniony wiek nastolatka “młodszego” (co to znaczy właściwie?, ani tego starszego.) Co to ma niby sugerować? że granica jest tak cienka, a może nie ma jej wcale, że właściwie to dziecko 11-letnie też już może wysyłać zdjęcia kolegom, koleżance, innym znajomym z internetu? A rzeczywistość jest taka jaka jest: dzieci są nagabywane przez starszych kolegów, dziewczyny 13-letnie “chodzą” z chłopakami 17-letnimi – którzy takie genitalne zdjęcia wymuszają. No co wtedy, szanowna autorko – nadal twierdzić będziesz, że za obopólną zgodą obu stron wszystko można? W końcu do kontaktu fizycznego z osobą nieletnią nie dojdzie , bo przecież to tylko zdjęcie – czy tak mamy to rozumieć? Zamiast miłej i delikatnej tolerancji w temacie, przydałoby się trochę więcej rzetelnej wiedzy i oceny w tym artykule, i głosu na przykład psychologa: jaki zgubny wpływ ma pornografia na nastolatka, że o dziecku nie wspomnę, w tym uprzedmiotowienie samego siebie i wysyłanie zdjęć genitaliów “dla beki”, ” dla jaj”, wreszcie żeby wyśmiać siebie nawzajem – bo w grupach na messengerze dzieci wiedzą o sobie wszystko, i zdjęcia nierzadko krążą po znajomych. Gdzie Ty w tym wszystkim , Autorko, doszukujesz się normalności i próbujesz przekonywać że jednak można?? Takich rzeczy się po prostu nie robi.
    Jedno zdanie napisałaś mądre i rozsądne: ” zamiast wysyłać zdjęcia zawsze możecie – jeśli jesteście na to gotowi i macie taką możliwość – się po prostu spotkać. I pokazać sobie to, co pokazać chcecie” -tak owszem, przy założeniu że mówimy o 17-latkach, a nie 14 latkach, którzy jeszcze wczoraj byli dziećmi. Drodzy rodzice ogarnijcie się. Zabawy seksualne 12, 14 latków i podkręcanie wyobraźni przez internet nie jest niczym dobrym, a nasze dziecko nie dorasta z dnia na dzień. Ciekawość młodych ludzi nie jest niczym złym. Poznawanie swoich nagich ciał – jak w cytowanym zdaniu autorki, też nie jest. Ale brak jasno postawionej granicy wieku i sprowadzanie uświadamianie do coraz młodszych roczników , i udawanie że robienie sobie nagich zdjęć to fajna zabawa – zanim ja bym coś takiego napisała, to bym się 10 razy zastanowiła. Dzieci nagminnie mają problem z nawiązaniem prawdziwych, przyjacielskich relacji z rówieśnikami. Moje własne dzieci chuchają i dmuchają na swoje znajomości, na odkrywanie czym jest lojalność, przyjaźń; moje córki 10 i 11 lat cieszą się że mają “fajnych kolegów”, którzy są opiekuńczy, z którymi mogą wygłupiać się lepiej niż z dziewczynami. I teraz w te relacje miałaby wejść moda, jakże powszechna i pochwalana, na oglądanie sobie cipek i wysyłanie zdjęć. …
    Z 14-latkiem nie jest już tak sielankowo – hormony buzują. Pewnych rzeczy już się nie dopilnuje, niestety. Tyle że ja, w całym uświadamianiu i przekazywaniu wiedzy dzieciom tym się różnię od autorki tego tekstu, że chciałabym żeby już jak nastolatki wiedziały że z seksem jest jak z jedzeniem : można zjeść przy ładnie nakrytym stole, ale można też się nażreć z brudnego koryta. I tym dla mnie właśnie jest zaspokajanie ciekawości za pomocą przesyłania swoich zdjęć krocza, które autorka próbuje obudować kulturalnie w coś normalnego.

    1. dziękuję za komentarz. ten tekst jest o tym, że ogólnie bezpieczniej jest nie wysyłać. tym bardziej, że można z tego powodu wejść w konflikt z prawem. głęboko wierzę, że rzetelena, profesjonalna edukacja nie opiera się wyłącznie na „tego nie rób, to niebezpieczne”, ale też na dawaniu narzędzi, żeby ryzyko minimalizować. sama jestem psycholożką, ukończyłam seksuologię kliniczną, a aktualnie jestem w trakcie szkoły psychoterapii i pracuję z dorosłymi. miałam staże z dziećmi, w poradni seksuologicznej, w Klinice Nerwic. kilka lat pracowałam w telefonie zaufania, do którego dzwoniła głównie młodzież. więc proszę wierzyć, że wiem, o czym piszę i o czym mówię. wiedza to nie jest „nie rób, nie wolno, bo ja tak mówię”.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Chodź na słówko...

... i zadbaj o swoją kulturę seksualną!