Close
Czy mężczyznę można zgwałcić?

Czy mężczyznę można zgwałcić?

A co Twoi znajomi myślą na ten temat? Udostępnij u siebie
Share on Facebook
Facebook
0Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email

Słyszeliście o tym, że amerykańskie studentki noszą w torebkach przedmioty do samoobrony w razie ataku na tle seksualnym? Studentom ponoć nawet nie przyszło do głowy, żeby mieć ze sobą coś do ewentualnej obrony w razie takiego ataku. Nadużycia seksualne wobec kobiet i dziewczyn są faktem. Obstawiam, że gdybyście zaczęli pytać znajomych, czy boją się wracać w nocy do domu, to twierdząco odpowiadałyby głównie kobiety. I nie mówię wyłącznie o gwałtach, ale też o bardziej subtelnych formach przemocy – od dwuznacznych zaczepek po „no przecież tylko żartowałem, nie znasz się na żartach”.

Niemniej molestowanie mężczyzn jest również problemem. I to wcale nie marginalnym. Według niektórych rachunków 1 na 6 mężczyzn był nadużyty seksualnie w dzieciństwie lub jako dorosły. Co i tak, obstawiam, jest zaniżonym szacunkiem, biorąc pod uwagę niechęć mężczyzn do otwartego poruszania tej kwestii. Samo molestowanie ma związek z ogólną tendencją jakiejś części osób do przekraczania granic innych osób, tyle że w przypadku mężczyzn kwestię tę czasem trudniej zauważyć i zanalizować.

Faceci myślą tylko o seksie

Trochę lubiłam kiedyś serial „Seks w wielkim mieście”. Nawet pomimo okropnych stereotypów płciowych, które rozpowszechniał i utrwalał. Najbardziej śmieszył mnie ten, w którym stare jak świat „każdy facet lubi seks” przekształcono w „każdy facet i każda kobieta lubią seks”. Miał to być, jak podejrzewam, ostateczny dowód na wyzwolenie kobiet i zrównanie praw jednej i drugiej płci (i ewentualnie osób niebinarnych). 👇🏻 Mam nadzieję, że nie muszę Wam tłumaczyć, czemu takie założenie jest z definicji błędne. 👇🏻

Otóż nie jest tak, że ktoś lubi seks tylko dlatego, że przynależy do jakiejś płci. Jako telefonistka telefonu zaufania odbierałam wiele telefonów od chłopców i mężczyzn, którzy nie bardzo wiedzieli co zrobić z faktem, że nie mają ochoty na seks. Nie dlatego, że się go boją, nie z powodów zmęczenia, nie chodziło o to, że się wstydzili. Nie mieli ochoty. Akurat w tym danym momencie życia. Zwyczajnie.

Większa lub mniejsza ochota na seks to cecha osobnicza, a o poziomie libido nie decyduje wyłącznie testosteron. Mężczyzna, który nie ma ochoty na seks z kobietą nie musi być gejem (co ciekawe, nie słyszałam, żeby w relacjach męsko-męskich brak ochoty na seks jednego z partnerów robił z niego osobę hetero). I wcale niekoniecznie zdradza, a słyszę to nagminnie podczas rozmów o tym, że partner nie miał ochoty na stosunek. I mimo że romans może być przyczyną braku zainteresowania seksem, to warto wiedzieć, że poziom libido jest różny w trakcie życia, a wysokie libido nie jest synonimem męskości. W gabinecie często słyszę zdanie „Ona/ on oczekuje ciągle seksu, a mnie się czasem zwyczajnie nie chce.”

Granice w seksualności i po czym poznać, że się je przekracza

Piszę o tym, ponieważ wydaje mi się, że takie przekonanie, że mężczyźni myślą nieustająco o seksie może się przekładać na przekraczanie ich granic. No bo skoro nie myślą o niczym innym, to przecież dwuznaczny dotyk czy komentarz nie może rzekomo zrobić im krzywdy. Dodatkowo skoro kobiety się wyemancypowały, a kolorowe magazyny piszą o tym, jak doświadczać wielokrotnych orgazmów, to jak lepiej podkreślić gotowość do częstego szczytowania, jeśli nie poprzez niewyrafinowane zaczepki?

Oczywiście to tylko hipotezy, natomiast podam Wam kilka przykładów tekstów, w których facet występuje w roli obiektu seksualnego. Wszystkie cytaty są cytatami z historii, w których osoby się nie znają prywatnie lub znają się zawodowo i przebywają w miejscu pracy. 

„No pana to bym z domu dobrowolnie nie wypuściła”. „Dla nas jesteś taki przystojny dzisiaj?” „Schowaj brzuch, bo tak obleśnie Ci wystaje.” „Fuj, jakie masz owłosione plecy!” „Weź się ubierz jakoś inaczej, bo wyglądasz jak bezdomny.” „Ja nie wierzę, Ty łysiejesz!” „Nie mogę dzisiaj pracować, bo X jest taki ponętny w tych opiętych spodniach.” „No chyba nie chcesz wyjść w tym stroju do klientów, weź coś zrób ze sobą.” „To jest mój ulubiony kolega z pracy, zawsze tak seksownie wygląda na zdjęciach.” „Nie słuchajcie go, on tu ma tylko się ładnie uśmiechać.”

Wyobrażasz sobie takie zdania skierowane do kobiety lub wypowiedziane w jej towarzystwie? Przekraczanie granic w seksualności może przybierać czy może nawet najczęściej przybiera formy dość subtelne. Tak, że czasem trudno właściwie opowiedzieć, że coś jest nie tak. W takich momentach sprawdza się zasada, że jeśli czujesz, że coś jest nie tak, to znaczy, że coś jest nie tak bez względu na to, czy są ku temu obiektywne przesłanki. A po czym poznać, że to my przekraczamy czyjeś granice? Myślę, że najważniejsza jest uważność. Na siebie i na drugiego człowieka. Sprawdzaj, czy Twoje słowa lub zachowanie byłyby neutralne w stosunku do kobiety. Czy sama chciałabyś je usłyszeć od znajomego z pracy czy kolesia na ulicy.

Jak długo może płakać chłopiec?

Ale takie przekonanie, że każdy facet chce seksu i konsekwencje, jakie to za sobą niesie, to jedno. Druga rzecz tyczy się wychowywania chłopców. Badania potwierdzają, że rodzice i opiekunowie traktują dzieci inaczej w zależności od płci. Tyczy się to nie tylko słownictwa, jakiego używają, ale też sposobu uspokajania czy pocieszania (ponoć płaczącego maluszka płci męskiej bierzemy na ręce później i wolniej niż tego płci żeńskiej). To stąd dziewczynki są śliczne i miłe, a chłopcy silni i odważni.

A przecież cechy te dotyczą w ogóle ludzi, a nie tylko jakiejś jednej płci. „Robienie mężczyzny” (cokolwiek to znaczy) z roczniaka czy dwulatka w momencie, gdy potrzebuje on tulenia jest zwyczajnym pozbawianiem go czułości, której potrzebuje, by rozwinąć bezpieczny styl przywiązania do rodzica czy opiekuna.

Gołębie i pawie ogony

Mam wrażenie, że istnieje jakaś ogólna tendencja do traktowania chłopców i mężczyzn trochę czasem jednak brutalnie czy poniżająco. Na zasadzie, że skoro są tacy silni i męscy, to przecież nie obrażą się za komentarz o wystającym brzuchu czy owłosionych plecach. Do tego mówienie o tym, że najchętniej trzymałoby się któregoś siłą w domu ma sprawić, że rozwinie ogon jak paw albo zacznie swój taniec jak gołąb przed gołębicą i to będzie takie sexy. No nie będzie. Nie wiem, jak jest z gołębimi, ale ludzie – jeśli chodzi o temat seksualności – już jakiś czas temu doszli do wniosku, że świadoma i entuzjastyczna zgoda jest podstawą bezpieczeństwa. I dotyczy ona nie tylko seksu – seksu, ale też wszelkich zachowań z podtekstem erotycznym. Szczególnie w miejscu pracy czy w sytuacji szefowa – podwładny.

Dbajmy o swoje granice. Własne i innych. A jak reagować na ich przekraczanie? Na pewno asertywnie, przy czym jestem ciekawa zdania samych mężczyzn. Macie jakieś pomysły?

PS. Ten tekst nie jest o tym, że kobiety są takie okropne, bo źle traktują mężczyzn. Jest raczej o tym, że żadna płeć nie zwalnia z uważności w kontakcie z drugim człowiekiem, a komentarze o treści seksualnej czy niewybredne gesty są przekraczaniem granic. Nie jest też o tym, że nie można być dwuznacznym czy nawet wulgarnym podczas podkręcania atmosfery czy budowania napięcia erotycznego. Po prostu najpierw należy zawsze sprawdzić, czy druga osoba rzeczywiście ma na taki kontakt ochotę. W jaki sposób? No tak jak zawsze. Najprościej spytać. 

👆🏻 Akurat „Seks w wielkim mieście” to przykład serialu, w którym istnieją tylko dwie płcie i jedna orientacja psychoseksualna (plus „przyjaciele geje”), więc nie ma w nim mowy o niebinarności, co nie zmienia faktu, że jeśli chodzi o dualny podział na płcie, to ja również z reguły używam pojęć „kobieta” i mężczyzna” mając na myśli wszystkie osoby, które czują się kobietami lub mężczyznami. 

👆🏻 Założenie, że ktoś lubi seks z racji swojej płci jest zwyczajnie nieprawdziwe i do tego opresyjne. Myślę, że rzeczywistość bardziej oddaje powiedzenie, że niektórzy lubią, niektórzy nie albo jedni raz lubią raz nie, drudzy lubią zawsze, a jeszcze kolejni lubią czasem lub nigdy. Każda opcja jest totalnie okej.

4 thoughts on “Czy mężczyznę można zgwałcić?

  1. Słyszałem argument, że mężczyzny kobieta nie może zgwałcić, bo do tego potrzebna jest jego erekcja a skoro ją ma to chce seksu. Tak jak by można było na podstawie fizjologicznego działania organizmu człowieka wnioskować o jego woli. A jak kobieta zostanie zgwałcona, zapłodniona i w wyniku tego wyda potomstwo to znaczy, że chciała się z gwałcicielem rozmnażać?

  2. Osoby, które zaprzeczają możliwości zgwałcenia mężczyzny przez kobietę, najczęściej mają taki argument: Gdyby kobieta mogła zgwałcić mężczyznę, to nikt by nigdy nie potrzebował viagry, skoro erekcja to tylko niezależna od nas reakcja ciała na stymulację.
    Jak można takie osoby wyprowadzić z błędu?

    1. pierwsze słyszę taki argument i powiem szczerze, że chyba nie do końca go rozumiem. nie bardzo widzę, w jaki sposób gwałt miałby się wiązać z problemem erekcji. fizjologia to jedno, wymuszenie seksu to zupełnie co innego. mężczyznę bez erekcji też można zgwałcić – każdy niechciany kontakt seksualny to nadużycie wobec osoby, która takiego kontaktu nie chce.

Leave a Reply

Your email address will not be published.