Close

Ratunku! Moje dziecko się masturbuje!

Kiedyś podczas kontrolnego badania USG w ciąży wmówiłam sobie, że córka nie ma jednej ręki. Zrobiło mi się smutno, ale bardzo szybko pomyślałam, że w sumie lepiej, że ręki niż – dajmy na to – serca czy płuc. Od razu się uspokoiłam.

Jak widać, specjalistką od ultrasonografii nie jestem, ale ci, którzy są donoszą, że szesnastotygodniowe płody miewają erekcje. Ba! Niektóre (płci obojga) się rzekomo masturbują. 👇🏻 No i teraz są dyskusje, czy to, co widać, to rzeczywiście poruszająca się na minipenisie lub wokół miniłechtaczki minirączka, czy jednak wcale niekoniecznie. Ja tego nie rozstrzygnę, niemniej temat masturbacji przewija się, jak widać, od samego niemalże poczęcia. I słusznie, bo to ważny temat.

Pamiętacie jak wasze noworodki uśmiechały się nieświadomie przez sen? Albo przez sen śmiały się na głos? Albo jak machały bez ładu i składu kończynami? Nie przynosi im to jakiejś realnej korzyści w tym danym momencie, jest nieświadome, ale jest bardzo potrzebne. Jest wyrazem tego, że ćwiczą motorykę czy aparat mowy.

Masturbacja dziecięca jest też swego rodzaju ćwiczeniem związanym z poznawaniem własnego ciała, poznawaniem przyjemności. Ale jest to taka sama przyjemność, jak dotyk mamy, delikatne słońce na twarzy czy piaseczek na nogach lub pod stopami. To nie jest tak, że czterolatek/ czterolatka przeżywa erotyczną rozkosz i ma fantazje na temat romantycznego tête-à-tête przy świecach. Tego rodzaju stymulacja pozwala się też dziecku rozluźnić czy uspokoić.

Przyznam się wam, że jak pierwszy raz usłyszałam o dziecięcej masturbacji byłam w szoku. Potem sobie przypomniałam, że miałam w przedszkolu koleżankę, która ocierała się o kanty stołów. Mało tego! Jako dzieci wiedzieliśmy co robi i po co, choć oczywiście żadne z nas nie znało słowa „masturbacja”. Nie wiedzieliśmy nawet, że to coś ma cokolwiek wspólnego z seksem. Gdyby tarła czołem o podłogę, byłoby to dla nas tak samo normalne.

To co prawda dowód anegdotyczny, więc niby nie dowód, ale w rozwoju psychoseksualnym rzeczywiście zauważa się taki moment, w którym niemowlaki czy przedszkolaki się masturbują.

Jak reagować na masturbację dziecięcą?
Co z tym robić? Po pierwsze, nie wpadajcie w panikę. To nie jest tak, że urodziliście zboczeńca. Ani że będzie przez to osobą uzależnioną od pornografii i seksu. Nie straci cnoty w wieku dziesięciu lat i nie zostanie – nie wiem – narkomanem/ narkomanką. Przynajmniej nie z powodu tego, że jako berbeć dotykał się między nogami, obiecuję.

Po drugie, o ile nie jest tak, że „zabawia się” u mamy na kolanach (choć to właściwie prawie niemożliwe) albo w sklepie podczas kiedy ważycie ziemniaki, nie róbcie zupełnie nic. 👇🏻 Nie pozwólcie, żeby ktoś się temu przyglądał, sami też nie stójcie nad dzieckiem i nie czekajcie aż przestanie. Niech skończy i śpi, bo pewnie zaśnie. To jest tzw. masturbacja rozwojowa. Służy rozwojowi właśnie oraz mija sama z siebie, nic nie trzeba robić.

„A co, jeśli nie chcę, żeby moje dziecko się masturbowało?”
Jeśli jesteście osobami wierzącymi i wedle waszej religii masturbacja to grzech, a wy nie chcecie, żeby wasze dziecko się masturbowało, nie pozwalajcie na to. Ale uwaga! Zróbcie to w mądry sposób. Nie straszcie niczym. Nie wywołujcie w dziecku poczucia winy czy wstydu. W żaden sposób nie okazujcie dziecku z tego powodu złości, strachu czy innych negatywnych uczuć.

Poproście delikatnie, żeby tego nie robiło, delikatnie obróćcie dziecko z brzucha albo zabierzcie jego czy jej rękę z majtek. Powiedzcie, że nie chcecie, żeby tak robiło i zainteresujcie zabawą albo czymkolwiek innym. Dziecko dotyka narządów płciowych, bo jest nimi zainteresowane. Dlatego możecie tę sytuację wkorzystać równeż do nauki słownictwa związanego z tą częścią ciała. Mówcie spokojnie. Postarajcie się zachować spokój i nie fiksujcie się na tym. Najlepiej, aby wasze dziecko nie zwróciło uwagi na to, że właśnie czegoś zabroniliście albo że – w waszym mniemaniu – robiło coś niewłaściwego.

Pamiętajcie, że masturbacja dziecięca jest w gruncie rzeczy fizjologią. Wasze dziecko robi to, bo odkrywa, jak działa jego organizm. Nie krzyczcie na nie za to, nie zabraniajcie w sposób siłowy. I przede wszystkim nie bójcie się. Nic złego się nie dzieje, większość małych dzieci w wieku niemowlęcym i przedszkolnym przez to przechodzi. To minie.

„Ja tego nie robiłem/nie robiłam, jak byłam mały/ mała!”
Martwi was, że jednak to chore, bo wy tego nie robiliście? Najpewniej zwyczajnie nie pamiętacie. A nie pamiętacie z dwóch powodów. Albo trzech.

Raz, że uważa się (choć prowadzone są różne nowe badania na ten temat), że umiejętności poznawcze np. niemowlaka nie pozwalają na chomikowanie czegokolwiek w hipokampie. Hipokamp to taka struktura w mózgu, dzięki której „magazynujemy wspomnienia” czy zwyczajnie utrwalamy w pamięci. Kiedyś najlepiej rozwinięty hipokamp mieli taksówkarze, w dobie smartfonów może już wcale niekoniecznie.

No ale w każdym razie nie ma w hipokampie, nie ma w odzyskiwalnej pamięci. Dwa, wasi rodzice najprawdopodobniej nie zareagowali w żaden negatywny sposób na widok was ocierających się o przedmioty, dzięki czemu się nie wystraszyliście i nie zostaliście z jakąś traumą, która sprawiłaby, że o tym pamiętacie. I chwała im za to! Trzy, możliwe, że rzeczywiście tego po prostu nie robiliście.

Negatywne reakcje
Pamiętajcie, że im bardziej histerycznie lub drastycznie zareagujecie na waszego maluszka z ręka pod kołdrą, tym większe problemy związane z seksualnością możecie mu zafundować w przyszłości – od bolesnych stosunków przez problemy z erekcją po trudności w związkach.

Seksualność to nie tylko seks. Seksualność to też relacje z innymi, budowanie związków, a także to, jak traktujemy partnerów czy partnerki i jak dajemy się im traktować. Rozwód w dorosłym życiu jako pokłosie mocno negatywnej reakcji na masturbację w dzieciństwie? Brzmi kuriozalnie, ale to naprawdę możliwe.

Przedstawię wam możliwy czarny scenariusz negatywnych i krzywdzących reakcji na przejawy seksualności u dziecka. Otóż wyobraźcie sobie, że istnieje prawdopodobieństwo, że taka nieprzyjemna reakcja mogłaby wypływać z ogólnie negatywnego postrzegania ciała i seksu przez rodzica. Taki obraz mógłby zostać przekazany dziecku, dajmy na to, dziewczynce. Z tego powodu u dziewczynki rozwinęłaby się pochwica, czyli mimowolne zaciskanie się mięśni pochwy uniemożliwiające penetrację palcem, wibratorem czy penisem. 👇🏻 Jako dorosła kobieta weszłaby w związek małżeński. Dysfunkcja seksualna uniemożliwiłaby konsumpcję związku czy zajście w ciąże. Mogłaby też doprowadzić do rozpadu relacji lub narażać kobietę na problemy zdrowotne – bolesność podczas badania ginekologicznego mogłaby wpływać na niechęć do wizyt u ginekologa czy ginekolożki. 👇🏻

Brzmi jak coś mało prawdopodobnego? W gabinetach psychoterapeutycznych słyszy się takie historie wcale nierzadko. Stąd tak ważne, abyśmy seksualność dzieci traktowali poważnie, rozważnie i delikatnie.

O czym warto pamiętać?
Czy masturbacja dziecięca zawsze jest rozwojowa i zdrowa? Nie, nie zawsze. Czasem może oznaczać coś niepokojącego. O nieprawidłowościach z tym związanych opowiem wam za tydzień.

Czy masturbacja dziecięca mija? Mija. Ale potem najczęściej wraca. O masturbacji nastoletków i dorosłych opowiem wam za dwa tygodnie.

Pamiętajcie. Masturbacja dziecięca jest związana z rozwojem dziecka. Dla niego to nie jest seks-seks i nie towarzyszą temu takie emocje jak nam, dorosłym. Jeśli jednak nie chcecie, aby wasze dziecko się masturbowało, nie zgadzajcie się na to, ale bądźcie bardzo delikatni i dyskretni. Powodzenia!

👇🏻 https://www.independent.co.uk/news/health/male-foetus-masturbating-in-womb-ultrasound-images-scan-scientists-disagree-fetus-rodriguez-a7850811.html
👇🏻 Masturbacja dziecięca może być powodem niepokoju albo być niebezpieczna. O tym za tydzień.
👇🏻 Pochwica może być również wynikiem nieprawidłowości w budowie anatomicznej.
👇🏻 https://www.psychologytoday.com/ca/blog/magnetic-partners/201007/vaginismus-most-challenging-problem

Leave a Reply

Your email address will not be published.